niedziela, 12 lutego 2017

Książkowo

Wczoraj wypadł jeden z moich ulubionych dni w miesiącu - wyprawa do biblioteki po nowe książki :) W tle na zdjęciach widać efekty.

Uwielbiam takie weekendy... Słoneczko (przynajmniej wczoraj), nikt ani nic mnie nie goni ani ja nikogo i niczego nie gonię, jestem cudownie rozluźniona, w tle gra RMF Classic, pod ręką mam zapas herbatki, i nowe książki do odkrycia. W takie dni jak dziś znajduję mnóstwo wymówek, żeby usiąść i czytać, i łapię się na tym, że co chwila mówię sobie jeszcze tylko jeden rozdział, ten jest taki krótki, tylko skończę i już wstaję... zwykle mija około trzech-czterech takich powtórzeń zanim faktycznie wstanę i na przykład zajrzę, czy obiad się nie przypala  ;)

Zakładka, którą zrobiłam kilka lat temu, już nie pamiętam kiedy; ale jeszcze nigdy jej nie pokazywałam. Tło to serwetka, na serwetce domalowałam trochę kwiatków, kropek itp. Na to zrobiłam transfery (wydruk z drukarki laserowej + klej wikolowy); na koniec oczywiście dużo lakieru.

 W ciągu ostatnich dwóch tygodni mało mnie ciągnęło do decoupage, za to przepadłam w świecie książek.  Kocham chodzić do biblioteki. Lubię
przeglądać regały i przypadkowo wyciągać różne pozycje, czasem zachęci mnie kolor, czasem tytuł albo nazwisko autora... Nie zawsze moje wybory są trafione, zdarza się - choć rzadko - że odkładam jakąś książkę po przeczytaniu kilkunastu, kilkudziesięciu stron. A czasem zdarza się, że trafię na cudne książki, których treść porusza mnie lub wciąga na tyle, że biegnę na zakupy, żeby zdobyć swój własny egzemplarz :)

Teraz na przykład czekam na paczkę z książkami z księgarni internetowej; w drodze jest m.in. Więzień Nieba i Gra Anioła Carlosa Ruiza Zafona (kocham Cień Wiatru, ale bałam się zajrzeć do pozostałych powiązanych z tą powieścią - bałam się, że nie dorównają pod żadnym względem Cieniu... ale po tym jak przypadkiem natknęłam się na Więźnia... w bibliotece, nabrałam przekonania, że może warto dać im szansę ;)).

Nie umiem wyobrazić sobie życia bez książek. Przeraża mnie, kiedy czytam teksty takie jak ten poniżej (dane z 2015 r.):
Aż 19 mln Polaków nie miało w ostatnim roku w rękach ani jednej książki, a 10 mln nie ma ani jednej w domu – wynika z danych Biblioteki Narodowej. (http://www.tvn24.pl)
Mam nadzieję, że to tylko... jakieś błędy w statystykach? Bo nie jestem w stanie w to uwierzyć :(

Biorę się do roboty i idę podnieść statystyki - czeka na mnie Beata Pawlikowską i jej W dżungli niepewności.

4 komentarze:

  1. Też uwielbiam książki, a mam ten komfort, że pracuję w bibliotece. Super, że podsyłasz tytuły książek, akurat Zafona czytałam, polecam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram propagowanie czytania i rozumiem tą potrzebę... sama też jestem fanką ksiązek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj bratnia duszo :) u mnie w każdym kącie w domu piętrzą się książki, bo półek już zabrakło, pomimo, że moja biblioteczka jest bardzo duża... Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nie muszę oszczędzać przestrzeni w domu ;) Uwielbiam mieć swoje książki więc w wielu księgarniach internetowych jestem stałą klientką ;) zamiast kiecek kupuję książki no i przydasie do decu ;) Zafon to świetny wybór i wszystkie trzy, wymienione przez Ciebie tytuły, godne polecenia - u mnie na zaszczytnym miejscu w bibliotece :) polecaj dobre tytuły a ja z pewnością skorzystam i poczytam... miłej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzy mi się takie nie-oszczędzanie przestrzeni, o którym piszesz :D i to właśnie na książki... obiecuję sobie, że kiedyś zamieszkam w wystarczająco dużym domu, żeby tak szaleć z czytaniem :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...