środa, 5 kwietnia 2017

Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni

Różne, różniste zakładki. Niektóre trochę lepsze, niektóre trochę… nie do końca takie jakie miały być ;) ale moje, moje własne, i każda z nich pozwoliła mi na chwilę przyjemności. Jedna z nich to forma eksperymentu – połączenie bejcy i farby na jednej powierzchni (co spodobało mi się na tyle, że jeszcze do tego wrócę).


Cytat na jednej z zakładek – Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni – to chyba mój ulubiony tekst do umieszczania na zakładkach. W pełni oddaje to, co dobra powieść może zrobić z naszym samopoczuciem. Taka książka
daje to samo co przebywanie w ogrodzie – uspokaja i bezboleśnie oczyszcza z nagromadzonych negatywnych emocji.

Ostatnio czytałam różne rzeczy, czasem bardziej ambitne, czasem trochę mniej (romanse też czasem zdarzy mi się poczytać, jak już nie mam siły na przyswajanie czegoś trudniejszego ;) )
Sporadycznie udaje mi się trafić w bibliotece na dwóch autorów, których powieści są bardzo chętnie wypożyczane i wręcz rozchwytywane – mówię o Harlanie Cobenie i Nicholasie Sparksie. Ich popularność wcale mnie nie dziwi :)
Harlana Cobena po raz pierwszy poznałam przez „Zachowaj spokój”, które pochłonęłam w niecałe dwa dni. „Zostań przy mnie” zajęło mi jeszcze mniej czasu, bo zaledwie jeden dzień; później były jeszcze „Nie mów nikomu” i kilka książek z serii o Myronie (ale te nie zawładnęły tak bardzo moją wyobraźnią). Ostatnio wypożyczyłam „Sześć lat później”. Kto nie czytał jeszcze powieści Cobena, a lubi atmosferę kryminałów, thrillerów, i ogólnie lubi się trochę bać i rozwiązywać zagadki, to polecam gorąco :)

U Cobena często (ale nie zawsze) pojawia się motyw zagrożenia rodziny – w niewyjaśnionych okolicznościach znika ktoś, kogo kocha się najbardziej na świecie, np. dziecko – a sposób, w jaki Coben to opisuje jest niesamowicie realistyczny, przenikający, docierający do naszych najgłębszych i najczarniejszych strachów, obaw i wyobrażeń. Jest to przerażające, ale jednocześnie chce się czytać dalej (brzmi trochę masochistycznie, no nie? ;)). … I jest w tym wszystkim jeszcze coś – pomimo momentami strasznych historii (a może właśnie dzięki nim?) dociera do czytelnika z całą mocą świadomość, że rodzina i najbliżsi są najważniejsi, że trzeba poświęcać im jak najwięcej uwagi i troski, i cieszyć się każdą spędzaną z nimi chwilą. Taki wpływ miał, przynajmniej na mnie, „Zachowaj spokój”.


Ostatnio czytałam także – dla równowagi po trochę mrocznym Cobenie – Nicholasa Sparksa. Tego autora również, jeśli ktoś jeszcze miał styczności z jego twórczością, polecam z całego serca :) Tu już nie ma ponurej atmosfery morderstw i porwań. Powieści Sparksa są wzruszające, choć to chyba za delikatne słowo, bo to tak jakby powiedzieć, że niebo jest niebieskie - jest to zbyt duże uproszczenie. Powieści Sparksa potrafią poruszyć serce i umysł tak bardzo, że trzeba odpocząć po nich przez dzień-dwa zanim sięgnie się po kolejną książkę. Tak miałam po jego „Pamiętniku” i „Ślubie”, połączonych ze sobą kilkoma postaciami i wątkami.
Sparks najczęściej pisze o miłości – takiej rodzinnej, o miłości do dzieci, czasem o romansach i budzących się uczuciach, czasem o toksycznych związkach – ale także o śmierci. Często jest to odejście bliskiej osoby – w wyniku śmiertelnej choroby lub tragicznego wypadku. Co ważne, nie ma w tych opisach i wątkach niepotrzebnego rozlewania łez, sztucznej ckliwości, teatralności. Jest za to autentyczność, wrażliwość, szczerość.


Tempo powieści Sparksa nie należy do dynamicznych; jego proza jest pełna spokoju, refleksji, szczegółowej analizy emocji i przemyśleń bohaterów (wbrew pozorom nie jest to nudne, ale bardzo wciągające; w ostatniej powieści, którą czytałam- „Bezpieczna przystań”- Sparks opisuje to, co dzieje się w umyśle sadysty-znęcającego się nad żoną męża, i naprawdę zrobiło to na mnie wrażenie). Co mi się bardzo podoba, pomimo że autor to mężczyzna, świetnie potrafi rozumieć i opisać kobiece emocje, odczucia, sposoby myślenia, pragnienia.
Ogólnie Sparks przypomina czytelnikowi o tym, a wręcz uczy go, co w życiu jest naprawdę ważne. Tak, wiem, że to wyświechtany zwrot, ale u niego nabiera on nowego wymiaru i skali. Wierzcie mi, a jak nie wierzycie, albo nie czytaliście jego powieści, po prostu przeczytajcie i poczujcie sami :)

12 komentarzy:

  1. jak dla mnie - piękne zakładki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytat doskonały, a zakładki urocze:) Motywy kwiatowe świetnie się prezentują. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe zakładeczki. Dziękuję za wspaniałe recenzje książek, właśnie podsunęłaś mi wspaniałe tytuły do przeczytania. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że podsunęłam pomysł; lubię wymieniać się tytułami książek, np. regularnie ja i moja mama dyskutujemy na temat tego ostatnio czytałyśmy i zawsze pojawi się jakiś nowy pomysł :)

      Usuń
  4. To również mój ulubiony cytat :-) Justynko przepięknie ozdobione zakładki, ten cytat również oddaje klimat kwiatowych wzorów, które na nich umieściłaś. W połączeniu z dobrą książką będą stanowić idealny komplet ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobają mi się wszystkie, gdybym miała wybierać to nie umiem wskazać która bardziej :)
    Pomysł z cytatem cudowny...

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie ozdobiłaś zakładki! ja uwielbiam czytać już do kilku lat duet pisarski Douglas Preston i Lincoln Child. Fantastycznie piszą takie sensacyjne thrillery.Raz do roku ukazuje się ich kolejna powieść. Polecam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podsunięcie pomysłu, już wiem za czym będę się teraz rozglądać w bibliotece :)

      Usuń
  7. Śliczne zakładki! Właśnie sobie uświadomiłam jak mało czasu poświęcam na czytanie i jak mi tego brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak robię dłuższe przerwy w czytaniu to zawsze mi czegoś brak, tak jakoś mi pusto... :) dlatego pilnuję, żeby zawsze mieć coś pod ręką. Czytanie uzależnia ;)

      Usuń