poniedziałek, 8 maja 2017

Pierwsze rzeźbione twarze

Dziś - moja nowa, ciągle rozwijająca się miłość... ceramika.



Tytuł odnosi się do moich prób rzeźbienia postaci, więcej w temacie (oraz sesja zdjęciowa) w dalszej części wpisu :)


Obie postaci powstały... chyba w marcu, lub kwietniu.
Każda z nich najpierw została ulepiona z kawałków gliny, wypalona w piecu, później nałożyłam szkliwo i znowu do pieca...


Ponieważ warsztaty z ceramiki mam raz w tygodniu bywa, że tworzenie jednej pracy zajmuje 2-3 tygodnie, w zależności od tego, jak szybko prowadząca pani Bożenka wypali nasze twory :)


Pierwsza powstała ta mniejsza postać - miała mieć także skrzydełka, ale zabrakło czasu... ;)


Te dwie figurki to moja druga i trzecia postać ulepiona z gliny. Moją pierwszą postać pokazałam w marcu, w TYM poście.
Pamiętam, że moja mama zwróciła mi uwagę, że ten mój pierwszy aniołek to tak trochę... nie ma twarzy :) Wzięłam to sobie do serca i uparłam się, że JAKOŚ stworzę twarze dla moich postaci. Te dwie figurki to właśnie moje pierwsze próby.



Razem z pierwszą małą postacią powstał także taki... garnuszek... :) ciągle pracuję nad różnymi formami, wiem, że temat "naczynia" muszę jeszcze dopracować ;) Obecnie garnuszek służy jako pojemniczek na różności i przydasie - a takich zawsze dużo się znajdzie.



Wkręciłam się na tyle w ten temat, że marzy mi się własny piec do ceramiki. Rzeczy takie jak szkliwa czy narzędzia rzeźbiarskie, albo sama glina nie są drogie (glina kosztuje około 40 zł za 10 kg!!!), ale piec... cóż... to wydatek ok. od dwóch do kilkunastu.... TYSIĘCY złotych.
No i trzeba mieć odpowiednie podłączenie do prądu, bo taki piec nie jest podłączany do zwykłego gniazdka.
Ale! Pomarzyć można :)  Nie jest to tak zupełnie nierealne marzenie, może kiedyś mi się uda :)

13 komentarzy:

  1. Wdzięczna ta Twoja miłość... :-) Piękne prace!

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne anioły! zresztą kubeczek też ma swój urok :) to na pewno fajne uczucie wykonać coś samemu od podstaw i w dodatku w takim pięknym stylu! podziwiam i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to jest fajne uczucie :) właśnie to, że w ceramice wykonuje się wszystko samemu od podstaw ma tyle uroku i magii :)

      Usuń
  3. Piękne początki :) Rozpiętość ceny pieca faktycznie zaskakująca, ale do przeskoczenia :) trzeba marzyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do przeskoczenia... :) podoba mi się to sformułowanie ;) obiecałam sobie, że za kilka lat - jeśli tylko zrobię postępy w tej dziedzinie - zaoszczędzę pieniążki na taki piec :)

      Usuń
  4. Justynko, początki są zawsze trudne ale nie poddawaj się, glina jest wdzięcznym i podatnym materiałem a jak to mówią - praca czyni mistrza, więc powodzenia, bo pierwsze Twoje próby wróżą duży talent w tej dziedzinie. Pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniołki jak na jedne z pierwszych prób są urocze i z pomysłem :-) chętnie bym jednego przygarnęła! A w kubku widać już przyszłe sukcesy :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne anioły!! Super Ci to wychodzi :) Ja kocham anioły wszelakie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna pasja Cię odnalazła, wspaniale. Trzeba poszukiwać siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba, oj trzeba... :) dzięki poszukiwaniom i pasji człowiek czuje się zupełnie inaczej :)

      Usuń
  8. Aniołki wyszły super.Rozwijaj kolejną pasję:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, są cudne. Też mi się marzy kurs ceramiki, muszę w końcu znaleźć gdzieś u siebie!
    Super są, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się baaardzo długo marzył, zbierałam się, żeby coś znaleźć i w końcu mój Adam wykupił mi - jako prezent - zajęcia w pewnej pracowni artystycznej :) od tego momentu chodzę regularnie i wiem, że będę chodzić jeśli tylko finanse i czas pozwolą ;)

      Usuń