wtorek, 15 maja 2018

Pudełkowo

Minęło sporo czasu odkąd coś napisałam… Początek maja nie był łatwy dla naszej małej rodzinki; moja córeczka ledwo wyzdrowiała po chorobie, a podczas długiego majowego weekend ktoś dla nas ważny trafił do szpitala i prawdopodobnie tam zostanie na dość długo…
It’s been quite a while since I posted something. The beginning of May wasn’t an easy time for our family; my daughter had just recovered from an illness, and, during the long May weekend, somebody important to us had to go to hospital and will probably stay there for quite a lot of time… 

Te pudełka powstawały kiedy trafiały mi się jakieś strzępki wolnego czasu. Ostatnio nie było ich za dużo… Ale staram się docenić je i cieszyć każdym takim momentem.
All these boxes were made when I had scraps of free time. Recently I haven’t had many of them… But I try to enjoy and appreciate each moment like that.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Wiosenne porządki

Dziś pierwszy raz od wielu, wielu miesięcy mogłam... usiąść i poczytać książę bez żadnych przerw takich jak płacze, jęki i zrzędzenie. Zanim urodziła się moja córka takie dni – kiedy mogłam po prostu posiedzieć i poczytać (i zjeść coś albo wypić herbatę…) – były częścią mojej codzienności. Była to pewnego rodzaju nagroda po dniu wypełnionym pracą i obowiązkami.
Today for the first time for many many months I’ve been able to… sit and read a book without any interruptions like crying, whining or nagging. Before my daughter was born such days – when I could just sit and read (and eat or drink tea…) – were part of my daily routine. It was a kind of reward after a day filled with work and responsibilities.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Znów na brązowo

Wszystkie te pudełka skończyłam… w zeszłym roku :)
I finished all the boxes… last year :)

Przeglądałam zdjęcia na moim komputerze i zorientowałam się, że tych pudełek jeszcze tu nie pokazywałam.
I’ve been looking through pictures on my computer and I realized I haven’t shown the boxes yet.
 
Nie wiem dlaczego, ale NAPRAWDĘ chcę tworzyć, malować, dekorować i tak dalej… ale coś jest nie tak. Czegokolwiek bym nie zaczęła czy zrobiła w decupage… wydaje mi się to brzydkie. Zresztą tak samo jest z akwarelami.
I don’t know why but I really DO want to create, paint, decorate and so on… but there’s something wrong. Whatever I do in decoupage… it seems to me to be ugly. The same goes for watercolors.
 
W takiej sytuacji… Naprawdę cieszę się, że mogę pokazać coś czego nie wstydzę się opublikować ;)
In such a situation… I’m really glad that there are still some nice works that I’m not ashamed to publish :)

czwartek, 12 kwietnia 2018

Metamorfozy w brązach

Wszystko co chcę dziś pokazać miało wylądować na śmietniku… :) ale zarówno komódkę jak i słoiki przerobiłam na coś praktycznego.

All the things – a chest of drawers and jars - that I want to show today were supposed to be thrown away… :) But I renewed them and transformed into something practical.

czwartek, 29 marca 2018

Akwarelowe początki


Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze pod ostatnim postem :) Nie tylko ja miewam momenty zwątpienia twórczego… ;)
Dziś chciałabym pokazać coś nowego – moje próby z farbami akwarelowymi. Czy mi się udały? :) Jednego jestem pewna – miło spędziłam czas, a to chyba najważniejsze ;)


Thanks for all your visits and comments… :) I’m not the only one who has sometimes creative doubts… ;)

Today I’d like to show something new – my attempts to use watercolours. Are they successful? :) I’m sure about one thing – I had fun working on them and it seems to me there’s nothing more important ;)

Zdecydowałam się pisać także po angielsku (coraz częściej przeglądam blogi w tym języku) a poza tym… mój angielski wymaga trochę „gimnastyki”. Dodam, że z wykształcenia jestem tłumaczem i nauczycielem (mgr filologii angielskiej) i nie ukrywam, teraz przy mojej malutkiej córeczce nie mam zbyt wielu okazji do ćwiczeń…
 

I decided to write my posts in English (recently I’ve been visiting blogs in English more often). What’s more, I feel my English needs some practising. I am a translator and a teacher by profession (I have a Master’s degree in English philology) and now, with my little daughter, I don’t get much opportunity to practise my skills...

środa, 21 marca 2018

Wiosna?

Wiosna?... Chyba tak? Google podpowiada mi, że to dziś pierwszy dzień wiosny?
                  Zgubiłam się ostatnio w czasoprzestrzeni... ;)

Miałam coś opublikować, próbuję od kilku dni... Może dziś się uda :)

Ostatnio nastrój miałam mniej więcej taki:
              Czy czasem też tak macie, że zastanawiacie się PO CO TO WSZYSTKO?...
Czasem patrzę na ten mój blog... i na te moje zakładki, torebki, pudełka... na te wszystkie zgromadzone preparaty, farby, pędzelki, drewienka, serwetki, pastele, papiery, sznurki, koronki, wszystkie te poupychane po szafkach przydasie...
I zastanawiam się...
         Po co ja to robię?
Jest to bardzo negatywnie naładowane pytanie. Pełne niechęci, demotywacji, niezadowolenia, a nawet wstrętu do samej siebie.
Przychodzą takie chwile, gdy mam ochotę wyrzucić cały ten mój kram, bałagan do śmieci.
           ...Przecież nie ma z tego pożytku, przecież tylko gromadzę, przecież tylko wydaję pieniądze, przecież to nikomu niepotrzebne, przecież inni lepiej to robią, przecież to tylko miejsce zajmuje, przecież... przecież...
 I tak się to ciągnie. Dniami, tygodniami...
          Ciągnie się, i ciągnie... ale zawsze mija :)


Nadchodząca wiosna powoli zmienia moje nastawienie.
 Z powrotem znalazłam w sobie chęć by sięgnąć po książki i powieści. Biorę to za dobry znak :) bo od miesiąca nie mogłam się zmotywować by czytać, choć zwykle uwielbiam to robić.

Chciałabym coś zmienić w szablonie bloga. Zaczęłam już pierwsze porządki, ale mam ochotę na nowości graficzne. I chciałabym sięgnąć po nowe techniki i farby... Zobaczymy, czy moja Ewunia pozwoli na jakieś wolne chwile, żeby to wszystko (albo chociaż część) zrealizować.

Chciałabym pokazać 3 zakładki, z wiosennymi motywami. Na te papiery miałam ochotę już w listopadzie zeszłego roku. Zakładki zaczęłam robić w grudniu :) a skończyłam... niedawno...


W dalszej części - fotki, i raczej krótko (ale treściwie, mam nadzieję ;)) o kilku książkach.

niedziela, 11 marca 2018

Praktycznie i prezentowo

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i słowa pozostawione pod ostatnim postem... :)
Nadal nie mam kiedy podładować baterii, a nawet gdy czasem zdarzy się, że ktoś zabierze Ewę na spacer to ja nie jestem w stanie usnąć... a gdy chcę usiąść do jakiejś kreatywnej robótki, często okazuje się, że... nawet w ten sposób nie mam siły odpoczywać ;)

Jak zaklęcie powtarzam "to wszystko kiedyś minie... kiedyś Ewunia zacznie normalnie spać i jeść... kiedyś będzie w stanie dokładnie powiedzieć mi, co jej nie odpowiada..."
Uwielbiam jej uśmiechy (są po prostu... magiczne :)), i kocham całować jej cudowne, rozkoszne stópki i rączki, uwielbiam patrzeć jak bawi się zabawkami i tak fajnie, zabawnie je gryzie, i kocham jej pełne fascynacji spojrzenie jak na przykład włączam światło... takie drobne rzeczy, a tyle radości... :)
Staram się cieszyć każdym takim momentem. Bo bywa, że każda taka chwila okupiona jest całymi godzinami, kiedy ona marudzi, a ja nie wiem, nie umiem zrozumieć i odgadnąć o co chodzi... i noszę, i gadam, i śpiewam, i przytulam... i nic... ona zapłakana... a mnie ogarnia potworna bezsilność, bezradność, frustracja...
 ...nikt nie powiedział, że będzie łatwo ;)

Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, gdzieś w momentach, gdy jednak byłam w stanie posiedzieć i zająć się czymś twórczym powstały takie torby (wszystkie malowane pastelami i markerami do tkanin):
O tym dla kogo, dlaczego takie a nie inne wzory, i co nie wyszło i co zostało poprawione - w dalszej części :)

wtorek, 27 lutego 2018

Z kapeluszami

Wpadam szybciutko...
Tego posta próbuję opublikować od wczoraj, ale jak to bywa przy maluszkach -  ciągle COŚ ;)
W przyszłym tygodniu Ewa skończy pół roku i chyba nie mogę w to uwierzyć...

Te zakładki powstawały jakoś niedawno - z tęsknoty za ciepłymi, słonecznymi dniami. Obie ręcznie malowane - szkice pokazuję w dalszej części wpisu.
Generalnie jakoś ostatnio... najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przeczekała w hibernacji do wiosny... taki mam spadek energetyczny.

Przy okazji pokazywania zakładek miałam wspomnieć o kilku książkach, które przeczytałam, i które uważam za warte polecenia, ale... po prostu, przyznaję, nie mam siły :)
Tak naprawdę to ostatnio jak mam chwilę wolnego to wolę pooglądać Downton Abbey niż czytać - a jeśli nie chce mi się czytać, to naprawdę, ale naprawdę mam bardzo wyczerpane baterie...

Dalej - dużo fotek... na pisanie... na pisanie nie mam siły :)


poniedziałek, 19 lutego 2018

Metamorfoza albumu plus transfer wydruku atramentowego



Pisałam niedawno o zdjęciach – wykopywałam z płyt stare fotki…  uporządkowałam je, wykadrowałam… i niedługo wysyłam wszystko do wywołania (wychodzi na razie ponad 1200 sztuk :) ) oprócz starych zdjęć do wywołania szykuję też nowe – te z moją córeczką… I specjalnie dla niej powstał taki album:

 Przerobiłam jeden z albumów, które ostatnio kupiłam – zależało mi na ładnym dziewczęcym lub dziecięcym wzorze, ale akurat w sklepie online takich nie mieli (a gdy sprawdziłam ceny w sklepach stacjonarnych to po prostu mnie zwaliły z nóg…). Dlatego kupiłam jeden z tańszych z myślą, że zawsze mogę go przerobić…
Kiedyś już widziałam – podczas podróży po blogowym świecie – przeróbki książkowych kalendarzy techniką decoupage. Postanowiłam spróbować z albumem :)
W dalszej części wpisu pokazuję więcej zdjęć (te „przed” też oczywiście) – a także to, co zrobiłam w środku albumu. A do tego prezentuję i opisuję mój sposób na transfer wydruków atramentowych.

sobota, 10 lutego 2018

Torby z sercem

Wpadam szybciutko... publikuję dwie torby, które powstały jakiś czas temu.
Serwetki, które tu widać, dostałam w prezencie :) Od razu jak je zobaczyłam w głowie pojawił mi się pomysł na torby.


Moi znajomi wiedzą, że kocham serwetki (choć tak naprawdę jest to jakaś choroba, nazwałabym ją serwetkozą) i dlatego czasem ktoś przynosi mi jakieś ciekawe wzory z komentarzem "może ci się przyda" :)  Tak było w przypadku tych ludowych motywów.
Podobnie jest na spotkaniach rodzinnych - jak tylko usiądę przy stole, oglądam jakie są serwetki przy nakryciach... :P (chyba nie jestem normalna) I jeśli trafię w ciekawy wzór potrafię zabrać część serwetek (kolejną część dostaję od gospodarzy :))

W moich pracach lubię, gdy uda mi się osiągnąć praktyczność i niezły wygląd jednocześnie :) Czuję, że w tych torbach mi się to udało.
Są odporne na ścieranie i bez problemu znoszą pranie w pralce.

W dalszej części - więcej fotek.

poniedziałek, 5 lutego 2018

Wieszaki przemienione

Mniej więcej od tygodnia próbuję coś napisać u siebie i tak ogólnie zajrzeć do blogowego świata...  wychodzi to mi z marnymi skutkami :)

Z mojego Maluszka-Okruszka zrobił się tłuściutki bobasek, który z coraz większym zapałem sięga po wszystko w zasięgu jej rączek; coraz bardziej interesuje się otoczeniem i coraz szybciej się nudzi... :)

Ewunia wymaga coraz więcej opieki, a ja... przyznam szczerze... tak bardzo tęsknię za rękodziełem, że myślę o wzorach, farbach, projektach nawet kiedy zmieniam pieluszki...
Powoli to myślenie staje się obsesją :P

Tak jak wspominałam - najczęściej zajmuję się decu kiedy ktoś weźmie córeczkę na spacer; ale jak pogoda kiepska i deszczowa, to nie wychodzimy. A mnie pozostaje marzyć... ;)


Chciałabym pokazać zestaw dwóch wieszaków. Jeden z moich projektów takich raczej bez "fajerwerków", wieszaki są raczej proste i standardowe :)
Zaczęłam je w sierpniu zeszłego roku, początkowa koncepcja była zupełnie inna, ale cały wzór zaczął odpadać, a mnie przestało się to wszystko podobać.
Wieszaki przeleżały do grudnia, wtedy pojawił się nowy pomysł :)

czwartek, 25 stycznia 2018

Zakładki aniołkowe

....Lub aniołki zakładkowe ;)

Czy też czasem tak macie, że po prostu MUSICIE zrealizować jakiś pomysł? Wykorzystać właśnie TEN motyw? TEN szablon? Właśnie TĘ serwetkę? Albo skorzystać właśnie z TEJ techniki?

Ja tak miałam w przypadku tych zakładek. Któregoś dnia po prostu WIEDZIAŁAM - nagle i z absolutną pewnością - że chcę spróbować namalować aniołki.


Pomysł siedział mi w głowie i sercu i nie chciał odpuścić; pełna byłam takiego... kreatywnego napięcia... skorzystałam z pierwszej okazji - jak Adam zabrał Małą na spacer - i wzięłam się do roboty. Wtedy powstał aniołek z serduszkiem (to było w grudniu).

I tak samo było z każdym kolejnym aniołkiem - czyli jedna zakładka to jeden spacer Ewy.
 Każdy aniołek to - najpierw szkic ołówkiem, a później malowanie farbami akrylowymi.

W dalszej części wpisu można zobaczyć jak wyglądały szkice ołówkiem :) - Zapraszam.

Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem, fajnie, że temat zdjęć został podjęty w tak wielu odpowiedziach :) Do tworzenia albumów jeszcze na pewno wrócę, nadal pracuję nad zbiorami fotek...


środa, 17 stycznia 2018

Pudełkowo i Orkiestrowo

...Uff, pierwszy raz od baaaardzo dawna udało nam się uśpić Dzidzię około godziny 20:00... Zwykle o tej porze rozpoczynał się Czas Marudzenia... (i Zamęczania Rodziców...)

Z zakresu moich działań twórczych dziś krótko - pokazuję jeszcze jedno pudełko z serii z poprzedniego posta ("Delikatnie i Kwiatowo"); do tego chciałabym pokazać to, co ode mnie powędrowało na aukcję dla WOŚP :)

 Pudełko powstało, bo po prostu... miałam ochotę na ten wzór ;) poza tym nauczyłam się, że warto mieć gdzieś odłożone jakieś pudełeczka na różne okazje - np. żeby komuś podziękować, albo kiedy znajomi pytają "a masz może coś, bo ciocia/babcia/koleżanka ma urodziny/imieniny?" :)

Po raz drugi dołączyłam do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na aukcję wystawiłam komplet, który zrobiłam latem 2017 roku (post TUTAJ). Aukcja jest TUTAJ.
W zeszłym roku wystawiłam swoje zakładki (post z zakładkami TUTAJ) i byłam zaskoczona zainteresowaniem - cena wywoławcza każdej zakładki to 5 zł, natomiast finalnie wszystkie zostały sprzedane łącznie za 61,50 zł :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...