czwartek, 21 lutego 2019

Ewa wsród motyli

Motyle - wszystkie - pofrunęły już do nowych właścicielek.
Wiem, że każdej z nich torba bardzo się spodobała, co ogromnie mnie cieszy :)

The butterflies - all of them - have already flown to their new owners.
I know that each od them liked the bag very much, which really makes me happy :)


Dwie z toreb poleciały jako część paczek w ramach zabawy Podaj Dalej. Jedna do Agi, druga do Klimju. W następnym poście pokażę, co jeszcze znalazło się w paczkach. 
Two of the bags flew as a parts of packages in a blog-game "pass it on." One to Aga, the other to Klimju. In the next post I'll show you what else I put in the packages.

Oprócz motyli będzie też w tym poście trochę mojej Ewuni, która znów bardzo chciała pomóc mi przy robieniu zdjęć :)
Apart from the butterflies there will be some pictures of my little Eve who again really wanted to help me to take the photos:)


Niektórzy może już widzieli różowego motyla w Art-Piaskownicy - jest to jedna z inspiracji do wyzwania "róż + brąz", do którego serdecznie zapraszam >>> TUTAJ :) 
Some of you may have already seen the pink butterfly in Art-Piaskownicy - it's one of the inspirations for the new colour challenge "pink + brown", where I invite you - >>> HERE.






Odkąd jestem mamą mam wrażenie, że wsiadłam na karuzelę...
Czasem ogarnia mnie tak potężne rozczulenie, tak wielka fala miłości - kiedy widzę te jej dołeczki w policzkach, kiedy śmieje się na głos... kiedy w skupieniu układa klocki... - że mam ochotę płakać.
A czasem mam ochotę wrzeszczeć...

Since I became a mother I've been feeling as if I got onto a carousel...
Sometimes I am overwhelmed with such great love - when I see her smile, and her dimples, when she laughs loudly... when she plays with her building blocks with concentration... - that I want to cry.
But sometimes... I want to shout.




Tutaj dobrze widać naszą "karuzelę", dokładniej ten obrót, kiedy nie wszystko jest śliczne :)
Upatrzyła sobie jedną konkretną apaszkę (której ja właśnie potrzebowałam)... i był lament i płacz, i łzy, dopóki jej nie dostała...
Here you can see our "carousel" well; exactly the turn when not everythings is so lovely... ;)
She wanted to get one of the scarves (of course the one I needed most at the moment)... and there were cries, and whining, and tears... until she got it.


Widzę u siebie pewien proces...
Zapominam o tych złych chwilach - złych tzn. kiedy wściekam się ... na przykład ....
.... jak następuje Brokułkowa Katastrofa podczas obiadku...
.... albo "mam kupę w gaciach, ale nie będziemy się przewijać! NIEEE!" (przetłumaczone z "neeeeeeeiiiiiiiii uuu yyyy neeeee!")...
.... albo kiedy nie przesypiam nocy, bo ona z jakiegoś powodu budzi się co 30 min...
.... albo kiedy nie mam nawet chwili, żeby przeczytać jeden akapit w książce...
Owszem, kiedy to wszystko się dzieje - negatywne emocje rozsadzają mnie od środka, tracę ochotę na cokolwiek, mam ochotę wrzeszczeć i rozwalić to, co akurat mam pod ręką...
Ale później?
Później to się rozpływa...

I can see a kind of process in my mind...
I forget about the bad moments - bad, I mean when... I am angry... for example...
...when there's a Broccoli Catastrophe during dinner...
... or "I've got poo in my pants but we won't change! NOOOO!" (translated from "nneeeeeee uuuuu neeeee!")...
... or when I don't sleep at night, because she wakes up every 30 minutes for some reason...
... or when I don't have even one moment to read one paragraph in a book...
Of course, when all this is happening - negative emotions boil in me, I don't feel like doing anything, I want to shout, scream and smash the first thing that gets into my hands.
But later?
It...disappears, fades away...


Oglądam zdjęcia Ewy... i już nie pamiętam o tych ciężkich nocach, rozbryzganym obiadku, płaczu i jękach o głupoty...
Pamiętam tylko te uśmiechy, przytulenia, wspólne wygłupy :)
 Złe chwile znikają lub zmieniają się w anegdotki :)
Bardo przyjemny proces :D

I see photos of Eve... and I don't remember these difficult nights, dinner splashed all over the room, cries, and whining about nothing...
I remember only the smiles, hugs, and having fun together :)
Bad moments disappear or turn into funny anecdotes :)





Wszystkie torby malowane są ręcznie - markerami oraz pastelami do tkanin. Inspiracją do niebieskiego i pomarańczowego/czerwonego motyla była >>>grafika, którą znalazłam na Pinterest.
All of them are hand-painted - with markers and pastels for textiles.  I found  inspiration on Pinterest >>> here For the blue and the orange/red butterfly.

Uwielbiam eko-troby :) są praktyczne, no i przyjazne dla środowiska. (na zakupy mam już tylko takie materiałowe torby).
Ostatnią z nich - z niebieskim motylem - posyłam do Zielonych Kotów, bo powstała z miłości do malowania i do bycia eko :)

I love eco-bags :) they're practical, and of course friendly for the environment. (Now I have only textile bags for my shopping).
I send the last one - with the blue butterfly - to Zielone Koty, because it was made out of love for painting and being eco :)
https://sklepzielonekoty.blogspot.com/2019/02/wyzwanie-z-miosci-do.html

33 komentarze:

  1. Piękne torby, ale najcudowniejszy jest uśmiech Ewuni.:) Pozdrawiam Was dziewczyny.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem oczarowana! Te motyle są absolutnie doskonałe, podziwiam Twój talent, pięknie to wszystko zrobiłaś:-)
    Bycie rodzicem łatwe nie jest... cieszę się, że mam to już za sobą, a bycie babcią jest znacznie przyjemniejsze:-D Powiem Ci tylko jedno - ciesz się aktualną karuzelą, bo potem będzie tylko jeszcze bardziej ekstremalnie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie mogę powiedzieć, że się ucieszyłam na wzmiankę, że będzie bardziej ekstremalnie :D bo na razie tłumaczę sobie, że Ewa nie umie mówić i dlatego mamy trudności z komunikacją... i tłumaczę sobie, że później, jak zacznie mówić, to będzie łatwiej :D a z Twojego komentarza wnioskuję, że wcale tak nie będzie- co naprawdę burzy moją wygodną iluzję, ha ha :D ale to może dobrze, że mnie uprzedziłaś ;) ;) nie będę tak zaskoczona :) :)

      Usuń
  3. Justynko Twoje torby są niesamowite i chyba nie ma osoby, która zagląda do Ciebie i nie marzyłaby o jednej z nich :))). Są po prostu PIĘKNE!!! Ale zdecydowanie post skradła Ewunia i Twój piękny opis emocji jaki towarzyszy każdej mamie :)). U mnie jest podobnie, ale za każdym razem kiedy patrzę na moich synów duma i miłość rozpiera mnie go granic możliwości :)). A swoją drogą u nas brokuły też nie przeszły jak byli mali. O i jeszcze brukselki, nie wiem czemu zawsze kojarzyły się moim synom z kozimi kupkami :))))) Dzieciaki są niesamowite, szkoda ze tak szybko rosną, a wraz z nimi i problemy. Uściski dla Was !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :D Cieszę się, że nie tylko u nas jest problem z brokułkami :D na swój sposób jest to pocieszające, może wszystkie maluszki tak mają ;)
      Twoja wzmianka o brukselkach wywołała u mnie śmiech :D
      Zgodzę się, że szybko rosną, nie wiadomo nawet kiedy te miesiące i lata mijają :)

      Usuń
  4. Jeżeli chodzi o malowanie to masz niesamowity talent . Te motyle mnie zauroczyły, są cudowne wszystkie !! Z taka torba do sklepu , wszyscy by się za mną oglądali :-).
    Ewa słodziak niesamowity do tulenia zdecydowanie , a okres buntu szybko minie i zostanie juz tylko uśmiech .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne są te torby. Sama przyjemność z taką iść na zakupy nawet te mniej przyjemne :-). Dziewczynka przeurocza. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie cudowności! Motyle są imponujące! To cieniowanie skrzydeł jest wspaniałe, mienią się, niczym w promieniach letniego słońca ;)
    Dzieci są wyzwaniem:) i to niezależnie od wieku. A dojrzewają niebywale szybko. Dużo racji ma moja poprzedniczka, która napisała, że "będzie jeszcze bardziej ekstremalnie". Potwierdzam to ja, która babcią jeszcze wprawdzie nie jestem, ale z uwagi na wiek i posiadanie dorosłych dzieci, w każdym momencie mogę nią zostać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, boję się tego "ekstremalnie" ;) ale tłumaczę sobie, że na razie z piskami o byle-co albo z czytaniem tej samej książeczki 10 razy dziennie, albo obrażaniem się o kolor łyżeczki daję jakoś radę, więc i na wyższych etapach powinnam jakoś ogarnąć rzeczywistość :D

      Usuń
  7. Cudowne torby, chodzić z takimi na zakupu to czysta przyjemność :)
    Uroki macierzyństwa .... znam je bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Torby piękne, a wiem co mówię, bo jedna jest moja i nie wiem, czy będę z nią chodzić na zakupy, bo trochę mi szkoda. Najpierw się pozachwycam, nacieszę, a potem zdecyduję :-) Dziękuję Justynko za piękny prezent.
    A co do uroków macierzyństwa, to ja jako już matka dwóch dorosłych synów, z reguły podsumowuję to mówiąc, że "w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus, zdecydowany plus" Wasz kontakt widać, że jest bliski, więc będzie ok :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ogromnie, że torba Ci się podoba :)
      Podoba mi się Twoje podsumowanie :) póki co mam jedną malutką córeczkę, ale nawet gdy jest mi źle - jako mamie - to właśnie tak gdzieś głęboko, wewnętrznie czuję: że jednak wszystko wychodzi na plus... :)

      Usuń
  9. Piękne torby a same motyle wyglądają cudownie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Torby piękne, a wiem co mówię, bo jedna jest moja i nie wiem, czy będę z nią chodzić na zakupy, bo trochę mi szkoda. Najpierw się pozachwycam, nacieszę, a potem zdecyduję :-) Dziękuję Justynko za piękny prezent.
    A co do uroków macierzyństwa, to ja jako już matka dwóch dorosłych synów, z reguły podsumowuję to mówiąc, że "w ogólnym rozrachunku wychodzi na plus, zdecydowany plus" Wasz kontakt widać, że jest bliski, więc będzie ok :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ewunia to sama radośc , buzia sie sama uśmiecha jak na nia patrzę :) a torby to mistrzostwo świata. Moja juz przeszła chrzest bojowy, bo była na zakupach :) :) :) jeszcze raz dziękuje pieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne motylowe torby Justynko! Masz wspaniałą Córkę, a chyba wszystkie mamy borykają się z takimi wahaniami. Pozdrawiam serdecznie całą fantastyczną Rodzinkę 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoje słowa - że wszystkie mamy tak mają :) bo bywają takie straszne chwile, że wydaje mi się, że jestem jakaś jedna jedyna dziwaczna, w kilka minut przechodząca od euforii do dzikich nerwów ;) ;) ;)

      Usuń
  13. Justynko, torby zmalować wyśmienicie, pięknie się prezentują!!! I widzę w komentarzach wszyscy się nimi zachwycają. Twoja Ewunia jest urzekająca. Jak każda mała dama; raz się śmieje do rozpuku, a raz płacze kiedy chce postawić na swoim.
    Świetnie nazwałaś swoje macierzyństwo-karuzela. To czysta prawda. Dziś Wasza karuzela kręci się blisko Was, czyli w pokoju, w kuchni, czasem w łazience. Wkrótce obierze szerszy promień.
    Kiedy już nabierze dużego tempa życzę Wam by nigdy nie wymknęła się spod oka rodziców. (Przepraszam, tu odezwało się skrzywienie zawodowe).
    Pozdrawiam bardzo serdecznie, szczęśliwa mama dorosłych dzieci i babcia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trafne słowa - że karuzela kręci się w pokoju, kuchni, łazience... :) Trochę się boję jak to będzie, gdy obroty nabiorą rozmachu ;)
      Jest coś w tym, że się nie chce, żeby dziecko wymknęło się spod oka rodziców... :) teraz Ewunia ma 1,5 roku, ale my już się zastanawiamy jak to będzie np. za 15 lat... ;) ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  14. Zachwycające motyle!!!!! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne torby! Motyle boskie!!! Najbardziej podoba mi się pierwsza z różowym:) A Ewunia przeurocza <3 pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Torby są cudowne! Szczególnie niebieski motyl! Ciesz się tą karuzelą, niech trwa! Z wiekiem zaczynają się sekrety, zamykanie drzwi.. itd. Prawda jest taka, że nasz mózg i my sami nie chcemy pamiętać tych złych chwil i pamiętamy z czasem tylko te dobre :) I tak powinno być :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przecudne te torby, wszystkie! Nie umiem wybrać, która jest najpiękniejsza... chociaż chyba wiem - moja :))) I bardzo się cieszę, że mam podobną na własność, bo naprawdę jest bardzo praktyczna i wygodna.
    pozdrawiam niedzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Twoje motyle prace!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cu-do-wne!!!! Faktycznie żal takie torby brać na zakupy, no chyba tylko żeby się pochwalić:)) Ja jako mama pięciorga mam 5 karuzel i tak juz ponad 18 lat:)) da się wiele wytrzymać, bo jak już sama zauważyłaś radość i szczęście dzieci niweluje wszelkie gorsze dni! Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wielki podziw i szacunek dla Ciebie :) ja mam jedną pociechę i mam ochotę momentami zwariować, a co dopiero pięcioosobowa radosna gromadka :D masz chyba nerwy ze stali!!!

      Usuń
  20. Jeden taki motyl jest ze mną na co dzień i jest przepiękny jak te powyżej. A ten motylek o słodkich oczkach, który czasem daje Ci w kość, kiedyś (szybciej niż Ci się wydaje;-)) wyfrunie w świat i niezależnie od tego jak daleko, zawsze będziesz czuła taką karuzelę, czasem złości a czasem troski i miłości, no tak już nasze matczyne serca zaprogramowane. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Justynka one są cudowne . Biorąc pod uwagę moja miłość do motyli to podwaja się ich piękno w moich oczach , a fakt , że malujesz je samodzielnie nawet to piękno potraja. Rozbawilas mnie tym zdjęciem w walce o apaszke - doskonale pamiętam takie akcje kiedy moje dzieciaki buły małe - a u 15 letniego Bartka zdarza się ten wzrok i dziś. Buziaki dla Ciebie i uważam ze zdecydowanie powinnaś wygrać to wyzwanie w Zielonych Kotach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu :) myślę, że "ten wzrok" jeszcze nie raz będzie się u Ewuni pojawiał :D tak jak napisałaś to takie akcje zdarzają się chyba pociechom w każdym wieku :) w wyzwaniu w Zielonych Kotach jest naprawdę mnóstwo wspaniałych pięknych prac dlatego bardzo mi miło, że tak mi kibicujesz :) :):)
      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  22. Justynko torby są piękne, podziwiam bardzo za talent i to ogromny :) Ewunia przesłodka dziewczynka, czytając to wszystko przypomniałam sobie jak moja Karolcia była maleńka, to były cudowne, ale czasami też ciężkie chwile ;) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i uściski dla Ewuni od "blogowej cioci Basi) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i Ewy :) zgadzam się, że opisując czas spędzony z małym dzieckiem słowa "cudowne" jak i "ciężkie" - choć tak kontrastujące - bardzo pasują :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...