niedziela, 19 marca 2017

Kawy, herbaty? Z mlekiem czy bez? - O odkrywaniu przyjemności z picia kawy

Od zawsze uwielbiam herbatę... Pierwszą poznałam oczywiście czarną, i tej piję najwięcej; później, mniej więcej gdy miałam 20 lat, narodziła się moja miłość do zielonej herbaty, która trwa do dziś. Następnie poznałam herbatę białą i czerwoną. I wszystkie je mam posegregowane w decoupageowych herbaciarkach, a teraz także w dwóch słoiczkach :)


Przy słoiczkach herbatkowych pierwszy raz eksperymentowałam z Ivory Resin od Pentartu - z niej są wykonane dwie etykietki przyklejone do słoiczków. Teoretycznie powinna się sprawdzać przy odlewach i płaskich elementach, wycinanych i formowanych według potrzeb, ale nie jestem zbyt zadowolona... Sądzę, że zwykła beermata byłaby lepsza w tej sytuacji. Napisy na etykietkach zrobiłam odręcznie.


A jeśli chodzi o kawę... Tak naprawdę zaczęłam ją pić może dwa-trzy lata temu... Przez długi czas (głownie na etapie liceum/studia) wiele osób na moją wzmiankę o tym, że nie przepadam za kawą i jej nie piję, patrzyło na mnie jakbym oświadczyła, że w salonie mam chlewik i trzymam tłustego chrumkającego świniaka - sytuacja nawet całkiem prawdopodobna (przecież każdy ma swoje dziwactwa, no nie?), ale kto o zdrowych zmysłach by się na coś takiego zdecydował?!...
Poza tym kawa nie dość, że miała dla mnie dziwny, gorzki smak (widocznie tylko na takie trafiałam w tamtym okresie), to jeszcze
znałam ją głównie jako smolistą substancją z dużą ilością fusów (co skutecznie zniechęcało mnie do jej picia). Nazwy takie jak latte macchiato, mocha czy cappuccino kojarzyły mi się z ekskluzywnymi lokalami na jakiejś zabytkowej starówce, gdzie filiżanka z zawartością 120 ml takiego cuda kosztowałaby mnie tyle co mój zapas jedzenia na tydzień...

Wszystko zmieniło się, gdy w naszej kuchni pojawił się ekspres do kawy :) jest malusi, dostosowany rozmiarami do naszej kuchni. Jest to ekspres kapsułkowy; sądziłam, że to nie może być prawdziwa kawa ale - po spróbowaniu a także rozbrojeniu na czynniki pierwsze kapsułek - okazało się, że to jednak JEST KAWA:)



Teraz regularnie (ale nie codziennie tak jak ukochaną herbatę :)) piję kawy o nazwach, które kiedyś uważałam za egzotykę, np. mochę (zakochałam się w niej od pierwszej filiżanki), albo zwykłą poczciwą czarną, ale z dużą ilością spienionego mleka.

Kawusię ze zdjęcia oczywiście wypiłam zaraz po zrobieniu zdjęcia... Karmelowe macchiato, polecam :) A może ktoś chętny spróbować? :)

6 komentarzy:

  1. Taką kawę to i ja lubię, a słoiczki wyglądają pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no wydobywanie kawy i herbaty z takich słoiczków to sama przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tak samo jak informuję że nie piję herbaty (Jak to?!) Natomiast kocham kawę i piję ją od 14 roku życia co rano, i w południe, i popołudniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pojemniczki świetne! Nie narzekaj, bo wyszły cudne! :))
    Ja jestem herbaciana, więc na herbatkę wpadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kawa z takich pięknych słoiczków smakuje zdecydowanie lepiej...ja jestem smakoszem kawy..baardzo lubię czarną z ekspresu, ale i macchiato tez...uwielbiam wpaść czasem na kawę do Grycana, pychotka..Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...