piątek, 25 lutego 2022

Ostatni podmuch zimy

Dziś śniło mi się, że przez okno naszego domu widziałam wybuchy, słyszałam dźwięki wystrzałów. We śnie mój Adam powiedział do mnie: to nie u nas, to gdzieś indziej, to tylko ci się wydaje, idź dalej spać... I poszłam dalej spać.


Ale rano obudziłam się i zadałam sobie pytanie: A jeśli to nie będzie "to tylko gdzieś indziej?"... A jeśli my jesteśmy następni?...

Today I had a dream: I could see explosions through our windows, I could hear the shooting... In my dream my Adam told me: go back to sleep, it's far away, it's not here... so I went back to my bed. I woke up in the morning and I asked myself: what if it happens here, not "far away"?...

Mamy to szczęście, że obudziliśmy się rano we własnym ciepłym łóżku... zjedliśmy śniadanie, siedzimy, słuchamy radia, możemy napić się herbaty przy własnym stole...

Ale od  wczoraj głowę mam pełną myśli o wojnie. Na pewno nie tylko ja.

Tak, oczywiście, że wcześniej miałam świadomość innych konfliktów obecnie trwających w różnych miejscach na świecie. I tak, bliskość, a także przeszłość, historia jaką dzielimy z Rosją, mają wpływ na to, że teraz boję się bardziej. I tak, uważam, że to bardzo ludzki, naturalny odruch.

We are lucky. We woke up in our own bed. We had breakfast, we're sitting, listening to the radio, we can drink tea at our own table. Since yesterday my head's been full of thoughts about the war. I'm sure I'm not the only one. Of course I have been aware of other current conflicts in the world. But yes... the distance and the history we have with Russia - they make me fear more. Yes, I believe it's normal. It's human.



Wydawało się, że pandemia jest straszna. I tak, jest. Ale to, co dzieje się teraz jest setki razy gorsze.

Jestem prawie nic nieznaczącym, malutkim istnieniem ludzkim. Nie mam pojęcia, co robić. Nie rozumiem tak wielu spraw - dlaczego ktoś chce burzyć pokój (czy po tak wielu strasznych wojnach niczego się nie nauczyliśmy?), dlaczego, gdy jedno niepodległe państwo cierpi (tu, w tej "cywilizowanej" Europie!), to inne państwa tylko dużo dyskutują a nie robią nic konkretnego?... Nie rozumiem przemocy, agresji, dążenia do władzy, barbarzyństwa.

...A za tymi pytaniami pojawiają się kolejne: a czy gdyby tak było tu, u nas, to czy UE, i USA, i NATO też tylko by stały obok i gadały o tym, co się dzieje zamiast być i działać?...

It seemed the pandemic was terrible. Yes, generally it is. But now the situation is a hundred times worse. I'm just a tiny human being. I don't know what to do. I don't understand so many things... why would anyone like to ruin the peace we've had? Haven't we learnt anything from the horrifying wars? Why are other countries just observing aggression and invasion? Why are they doing nothing? I can't understand abuse, violence, barbarism.

There are other questions - popping one after another... if it happened here, in our country, would the EU, the USA, NATO act or just stand and watch?



Momentami chyba zaczynam panikować. 

Oczywiście dzisiejszy post miał być o zupełnie innych rzeczach. 

Ale muszę się wypisać, bo eksploduję.

Napiję się herbaty.

I muszę się czymś zająć. Chodzi o to, żeby ukoić nerwy - rozstrojona na pewno będę swoim stresem wpływać na dzieci.

W takich chwilach uciekam w mój mały świat. Do farb, powieści, kolorowych papierów. 

Gdybyśmy wszyscy czytali... i znaleźli swoje pasje... w wielu aspektach świat na pewno byłby lepszym miejscem. Może jestem naiwna. Ale tak czuję instynktownie. 

I think I start to panic. Of course I meant to write about completely different things. But I must write my thoughts out, because otherwise I'll explode.

I'll drink some tea. And I need to find something to do. Something to soothe my nerves - I know my being stressed won't good for my children. In such situations I escape into my own little world - into my paints, novels and colourful papers. 

If we all read more... and found our passions... the would would be a better place, at least in some aspects. Maybe I'm naive. But this is what my intuition tells me.






Post miał mieć dużo zdjęć, a mało tekstu - ot, kilka zdań o tym, że luty to dla mnie symboliczny koniec zimy, a początek marca to już zdecydowanie wiosna (nawet jeśli z przymrozkiem, to wiosna - z dłuższymi dniami i jaśniejszym słońcem).

No właśnie... zaraz zacznie się wiosna, a tu... wojna... ludzie uciekają, nie wiedzą co robić... 

Na razie pisanie mi pomaga. Ogólnie mam ochotę krzyczeć NIE, NIE ZGADZAM SIĘ NA TAKĄ RZECZYWISTOŚĆ. Ale kto będzie słuchał?...

I wanted the post to have lots of photos and little text - just a few sentences about the fact the winter is coming to an end (I believe March is the beginning of spring).

Yes... spring is about to start... and what do we have?... a war. People want to escape, they don't know what to do.  For the time being writing helps he. Generally I want to shout I DON'T AGREE TO HAVE THIS KIND OF REALITY. But who would listen...?







...Zestaw zakładek - każda już jest w nowym domku... Każdą wykonałam na zamówienie.

Wszystkie powstały z papierów ITD - korzystałam z >>tych widoczków z arkusza A3, a z tyłu użyłam różnych teł >>śnieżynek oraz >>zimowych listków.

Tutaj dwa zdjęcia - zrobiłam je przed malowaniem.




Trzymacie się jakoś?
Myślenie o tragedii ludzi - naszych sąsiadów - doprowadza mnie do obłędu... a co oni muszą przeżywać?...

💙💛💙💛💙💛💙💛

10 komentarzy:

  1. Piękne prace Justynko. Relaksuj się rękodzielniczo. Smutne jest to wszystko. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Trzeba mieć nadzieję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Justynko , i ja , mam wiele pytań , na które nie znajduję sensownych odpowiedzi . Mnie dzieli 170 km od Lwowa. Wnuk z Krakowa dzisiaj mnie pytał czy coś słyszę, odpowiedziałam ,że na razie nic. Chociaż w nocy słychać lecące samoloty do Jasionki na lotnisko. To co się widzi i słyszy to koszmar , jestem też powojenna i znam tylko wojne z opowieści rodziców Też próbuję uciekać w prace rękodzielnicze , ale radio na okrągło cos nowego podaje Miejmy nadzieję ,ze wszystko skończy się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zakładki- jak zawsze mnie zachwycają:)Justynko, ciężko nam wszystkim na duszy, ale teraz wiemy, ze o pokój trzeba dbać,a nie mamy go danego na zawsze.
    Będzie dobrze, musimy w to wierzyć
    Piękne zakładki- jak zawsze mnie zachwycają:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wczoraj miałam ataki paniki, mieszkam na lubelszczyźnie i to wszystko tak blisko, jeszcze ta panika w mieście, wykupywanie paliwa, kolejki do bankomatów. Mimo wszystko jestem dobrej myśli, wiara dodaje sił:) A zakładki Twoje są prześliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Justynko fakt to jest straszne ale my jaki pojedyncze osoby i tak niewiele możemy w tej sprawie zrobić. Dlatego doceniajmy to i kogo mamy i cieszmy się tym na co dzień bo wystarczy sekunda abyśmy to mogli stracić.
    Co do zakładek to jak zawsz cudne w Twoim wykonaniu. Lubię motyw zwierzaków w wydaniu zimowym. Mam nadzieję że następny post będzie już typowo wiosenny, czego Tobie i najbliższym życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w ogóle ledwo funkcjonuję. Na Ukrainie mieszka nasza (męża) najbliższa rodzina i przyjaciele. Nie mogę skupić się, ciągle czekamy na wiadomości od nich. Przesyłają nam różne filmiki i łzy cisną się do oczu. Nie chcą opuszczać kraju, chociaż proponowaliśmy im pobyt u nas. W sumie to ich rozumiem. Ciężko jest, bardzo. Dziś postanowiłam, że muszę zebrać się w sobie, oswoić lęk i nabrać sił - dla nich. Oby to piekło szybko skończyło się. A zakładki piękne, jak wszystkie Justynko w Twoim wydaniu.
    Buziaki Justynko! Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciężkie czasy nastały, smutne i przerażające. Nasi znajomi również nie chcą opuszczać kraju. Jak wielu trwają i walczą. Zakładki prawdziwie zimowe. Cudownie malowane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze czujesz rzeczywistość Justynko, rozumem i sercem. Empatia i strach w obecnej sytuacji to są zrozumiałe emocje. Twoja pasja daje Ci chwilowe ukojenie i to jest piękne, bo wyciszenie pozwoli opanować panikę i trzeźwo reagować w sytuacji zagrożenia.
    Trzymaj się ciepło i dbaj o swoją rodzinkę. A zakładki, jak zwykle u Ciebie cudne. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka dni temu miałam bardzo podobny sen, tyle że mnie się śniło, że rzeczywiście nas zaatakowali... Czuję się podobnie jak Ty. Noszę w sercu ciągly niepokój. Boję się przyszłości, nawet zrezygnowałam z planowanego remontu, bo póki co wszystko jest takie niepewne. Patrzę na zdjęcia i filmy z Ukrainy i łzy cisną mi się do oczu. Tyle tragedii...
    Ps. Przepiękne zakładki!

    OdpowiedzUsuń
  10. To co widzimy w tv i w necie jest przerażające, a okrucieństwo niewyobrażalne...
    To się nie powinno zdarzyć w tych czasach... Okropnie się boję, i mam nadzieję, że to się szybko skończy
    Cudowne zakładki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...