piątek, 16 czerwca 2017

Majowo-czerwcowe różności i przyjemności książkowe

Dziś drugi z postów zbierających różności z maja i czerwca.

Taki poranek mnie dziś zastał... nowa książka (dopiero zaczęłam czytać ale już mi się podoba :)), kawusia i czekające na wykończenie pudełka...
Będzie trochę o książkach - w miesiącach wiosennych przeczytałam ich kilkanaście, ale wspomnę o sześciu, które były według mnie najlepsze :)
Jak komuś nie chce się czytać, to zapraszam do oglądania zdjęć :D prawie same zakładki, czasem lepsze czasem gorsze, jestem ciekawa, czy któraś spodoba się najbardziej ;)



Lubię powieści, które rozciągają się czasowo np. przez kilka pokoleń jednej rodziny;  uwielbiam czytać o czasach z przełomu XIX i XX wieku, także o jednej i drugiej wojnie światowej. Dlatego moją uwagę w bibliotece zwróciły tytuły “Córka kapitana” Leah Fleming (akcja rozpoczyna się od zatonięcia Titanica) oraz “Dziewczyna na klifie” Lucinda Riley (rozciągnięta od przełomu wieków do obecnych czasów). W jednej i drugiej akcja podzielona jest pomiędzy Stanami a Wielką Brytanią, bohaterkami są głównie kobiety, i - coś co uwielbiam w powieściach - mają one swoje tajemnice i sekrety.


Z przecierkami - najpierw pomalowałam bejcą hebanem, później białą farbą, na to dodałam motyw z serwetki. Ta zakładka z dwóch stron jest taka sama.



Zarówno “Córka…” jak i “Dziewczyna…” czytały mi się bardzo przyjemnie, ale ta druga jest lepsza, zdecydowanie :) ma ciekawą konstrukcję jeśli chodzi o narrację (nie chcę mówić dokładnie jaką, bo popsułabym zabawę gdyby ktoś kiedyś chciał ją przeczytać :)) i, co bardzo sobie cenię, autorce udało się przyprawić całość, bardzo apetycznie, odrobiną magii. “Czekolada” Joanne Harris też zostawiła we mnie podobne wrażenie :) 

Polecam gdybyście kiedyś trafili na “Dziewczynę na klifie” :)

Kwiatowo...Każda z nich jako bazę miała przecierki, ale przy ciemnych motywach z serwetki (te dwie dwie zakładki po lewo) tego nie widać.
 Będąc przy temacie historii - nie wiem jak Wam ale mnie lekcje historii w szkole zwykle kojarzyły się z tekstami w stylu “Król Taki-Owaki pojechał tam i tam, podbił to, podpisał traktat pokojowy, co miało takie i takie znaczenie dla sytuacji gospodarczej kraju...” koszmar. Same nudne daty, nic nie mówiące mi nazwy miejsc i wszystko odarte z osobowości...
 Zawsze w szkole zdawałam sobie pytania: A czy ci władcy mieli jakieś kompleksy? Czego się bali? Czy cierpieli na hemoroidy? Jak często tak naprawdę się myli? (to chyba fascynowało mnie najbardziej :D). Jako starsza uświadomiona uczennica zadawałam inne pytania: A co z seksem? Czy zdradzali żony? Czy żony zdradzały ich? Jak się wtedy czuły? Co było wolno, że tak powiem, w erotycznym savoir vivre? Czy całowali się? Jak flirtowali?
Wiadomo - nikt gimnazjaliście czy licealiście nie udzieli odpowiedzi na takie pytania w ministerialnym podręczniku do historii :)



Ta po prawo ma transfer wykonany na klej do decoupage.
 Dlatego jeśli mogę to sięgam po pozycje takie jak “Niegrzeczne Księżniczki” Lindy Rodriguez McRobbie czy “Seks i erotyka w dwudziestoleciu międzywojennym” Karola Janickiego. Z takich książek nareszcie mogę dowiedzieć się JACY byli ludzie w poprzednich epokach, jakie mieli marzenia, jakie fantazje erotyczne, jakie choroby psychiczne, co czuli gdy dosłownie walił się świat jaki znali, jakie wariackie pomysły przychodziły im do głowy…






Nie będę przytaczać faktów, których dowiedziałam się z “Dwudziestolecia…” ze względu na tematykę :) Nie wiem czy przypadkiem ktoś poniżej 18 roku życia nie czyta tego posta ;);) Samą książkę polecam - będąc w szkole przy temacie dwudziestolecia uczono mnie o skamandrytach, neoklasycyzmie, awangardzie… a nic nie mówiono jak wtedy ŻYLI ludzie. Po lekturze książki K. Janickiego już wiem, że wcale nie byli grzeczni i nie czytali tylko Tuwima i Gałczyńskiego ;) te czasy to na przykład, jak się dowiedziałam, w sumie pierwsza poważna rewolucja seksualna, odkrywanie antykoncepcji - momentami szalone i ryzykowne, i pierwsze próby traktowania kobiety jako człowieka o popędzie seksualnym a nie tylko jako zwiewnej eterycznej uległej postaci służącej zaspokajaniu męskich erotycznych zachcianek (model z epoki wiktoriańskiej).



Motylowo... Jedna i druga to serwetki. Ta po lewo ma dodatkowo spękania.
 “Niegrzeczne księżniczki” z kolei uświadamiają, że życie wysoko urodzonej kobiety wcale nie przypomina mieszkania w luksusowym zamku z zastępem służby, bajkową garderobą i pozłacaną barokową karetą... Czego możemy się przykładowo dowiedzieć:

1. Hatszepsut miała obwisłe piersi, przez większość życia przedstawiała się jako facet i była prawdopodobnie pierwszą specjalistką od Public Relations.
2. Olga Kijowska urządziła krwawą rzeź - wyrżnęła mieszkańców jednego miasta po to, żeby pomścić śmierć swojego męża, później przeszła na chrześcijaństwo, i została świętą.
3. Elżbieta Bawarska - słynna Sissi - miała zaburzenia z postrzeganiem własnego ciała, obsesyjnie dążyła do idealnej urody, np. głodziła się dla doskonałej sylwetki, na noc robiła sobie maski z cielęciny na twarz.
4. Lukrecja z rodziny Borgiów wcale nie była krwawą mściwą zbrodniarką.
5. Krystyna Wazówna, królowa Szwecji, nosiła męskie ciuchy, odmówiła wyjścia za mąż za swojego kuzyna, i spała w jednym łóżku z jedną ze swoich dam dworu.
6. Paulina, siostra Napoleona, nieładnie mówiąc, puszczała się na lewo i prawo.
To zaledwie kilka z  nich… W tej książce jest znacznie, ZNACZNIE więcej fascynujących historii. Gorąco polecam :) sama niedługo przeczytam tę książkę jeszcze raz.

Do po prawo ma dodatkowo transfer.


I ostatnie dwie powieści - także powiązane z tematami historycznymi.

Widzieliście film “Służące”? Jeśli nie, to jak będą w TV, koniecznie obejrzycie!!! A nawet jak już widzieliście, to obejrzyjcie jeszcze raz :D (ja widziałam go chyba trzy razy ;)).
Gdy po raz pierwszy miałam styczność z tym filmem, nie wiedziałam, że najpierw powstała powieść. Zwykle zrażam się do adaptacji gdy przeczytam książkę, na podstawie której zostały nakręcone. “Służące” okazały się super-przyjemną niespodzianką :) Film doskonale oddaje atmosferę powieści, choć oczywiście niektóre wątki są delikatnie zmienione. Co ważne - te drobne zmiany wcale nie przeszkadzają, twórcy doskonale je przystosowali do ekranu.




Jedna z zakładek powstała jako element do kompletu - do przybornika, który kiedyś wykonałam. Będzie to prawdopodobnie prezent :)


Gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi - “Służące” to opowieść osadzona w latach 60., w stanie Misissipi, jej głównymi bohaterkami są dziewczyna z wyższych sfer - Skeeter - i czarnoskóre służące, których życie Skeeter decyduje się opisać. Były to czasy segregacji rasowej, kiedy podobne relacje (na zasadzie równości i przyjaźni) pomiędzy białoskórą kobietą a, używając określania z tamtych czasów, murzynkami, były po prostu nie do pomyślenia.




Zawsze dbam o wykończenie zakładek - brzegi są wykończone odpowiednią farbą, i oczywiście polakierowane.
 Opowieść jest absolutnie fascynująca… Ciekawa, ale także dająca do myślenia, ucząca czym jest człowieczeństwo, tolerancja, empatia, życzliwość a czym zarozumialstwo, zakłamanie, konformizm, zaślepienie, i głupota. “Służące” zostały ze mną na dłuuugo… Ciągle mam je w pamięci, jest to jedna z tych powieści, które zagnieżdżają się głęboko w umyśle, i do których później chętnie się sięga ponownie.

Powstały jeszcze takie zakładkowo-przybornikowe komplety. Są to moje eksperymenty z bejcą.

Warto mieć takie kompleciki w zapasie - tzn. czasem trafia się jakaś okazja, kiedy chcę komuś podziękować, a nie chcę dawać kawy / czekolady / alkoholu tylko coś bardziej od serca... Wtedy zawsze mam pod ręką jakieś moje  rękodzieło :)
Podobną tematykę - chodzi o lata 60. i segregację rasową w Stanach - poruszają “Zagubione godziny” Karen White; różnica polega na tym, że tu sięgamy do tych czasów np. poprzez wspomnienia współcześnie żyjących bohaterów. Jak zobaczyłam okładkę “Zagubionych godzin” w bibliotece (mocno umalowana kobieta w wieczorowej sukni leżąca na trawie, w ręku miała soczyste czerwone jabłko) pomyślałam, że to jakiś romans :D ale stwierdziłam “co mi tam… czasem i takie książki dobrze poczytać…” Moje zaskoczenie było ogromne - to wcale nie było głupiutkie naiwne romansidło, ale dojrzała, intrygująca powieść o tajemnicach, sekretach, wartości przyjaźni, wychodzeniu z depresji, nadziei i wybaczeniu. Jest piękna :) Nie chcę zdradzać o czym jest fabuła - po prostu gorąco, z całego serca, polecam :) Po przeczytaniu tej powieści zapamiętałam nazwisko autorki (co rzadko mi się zdarza, książka musi na mnie wywrzeć super-duże wrażenie, żeby tak się stało) i już poszukuję kolejnych pozycji Karen White...

20 komentarzy:

  1. Kochana ale pięknie napisane :) Ja również miałam problemy w szkole z tą historią bo zawsze zadawałam pytania nie odpowiednie na które nauczyciele nie znali odpowiedzi. A to były takie zwykłe, proste pytania o życie codzienne. Dzięki wielkie za te tytuły :) Już mam dwie faworytki od których zacznę :) Dziewczyna na klifie i Zagubione godziny :) Ale z wielką chęcią sięgnę też po te Niegrzeczne księżniczki :) Aha a zakładki są obłędne :) Sama muszę też sobie zrobić bo podczas czytania bardzo mi brakuje :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz ochotę skorzystać z propozycji które podałam :) zdecydowanie właśnie do tych trzech książek sama chętnie bym wróciła ;)

      Usuń
  2. Z zakładek bardzo mi się podoba ta w brązach oraz w niebieskościach z motylkami. I komplety też są świetne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) motylkowa niebieska to także jedna z moich faworytek ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy post, po stanie okładki pierwszej książki "Dworek pod lipami" widać że wielokrotnie czytana i już sam tytuł mi się podoba, gdy tylko odejdę na trochę od malowania z pewnością którąś książkę dopadnę :-) aby się przenieść w czasie i pobudzić wyobraźnię, zakładki fantastyczne z motylami, różami wszystkie piękne , pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) "Dworek..." dopiero zaczynam ale już mi się podoba ;)

      Usuń
  4. Zakładki wspaniałe, każda urokliwa... dla każdego coś fajnego. Co do książek... uwielbiam czytać, ostatnio może ciut mniej, ale jednak. Dzękuję za podrzucenie nowych tytułów, myślę że skorzystam :)bo zachęcająco je przybliżyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) mam nadzieję, że któryś tytuł przypadnie Ci do gustu ;)

      Usuń
  5. świetny post! Zaciekawiłaś mnie kilkoma tytułami, które na pewno przeczytam, bo lubię bardzo czytać, a Twoje zakładki i kompleciki piękne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) cieszę się, że mogłam zainspirować w ten sposób ;)

      Usuń
  6. Cudnie opisane :) tytuły już zanotowałam, aby nie uciekły z pamięci i napewno siegnę do niektórych pozycji :) zakładki przecudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) i cieszę się, że mogłam podsunąć coś ciekawego do czytania :)

      Usuń
  7. "Dworek..." czytałam jednym tchem bo tak naprawdę książka jest o moim marzeniu :)
    Zakładki naprawdę pięknie Ci wyszły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Aktualnie połowa "Dworku..." za mną i przyznaję, że wciągnęłam się bardzo :)

      Usuń
  8. Śliczne zakładki! Trudno byłoby mi wybrać najładniejszą, wzięłabym wszystkie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :D taki komplement naprawdę dodaje chęci do działania :)

      Usuń
  9. Cudne są te zakładki! Aż chce się je porwać wszystkie i zacząć lekturę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zakładki wszystkie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...