Maj dobiega końca… jak co roku czuję, że kończy się zbyt szybko…
Chciałabym „zamknąć” ten miesiąc na blogu z dwoma pracami decu – zestawem świeczników i pudełkiem dla dziewczynki zrobionym z okazji pierwszej Komunii.
Poza tym chciałabym podzielić się kilkoma myślami na temat matury – Maj to miesiąc znany z egzaminów, a oprócz tego minęło 10 lat odkąd ja sama przystępowałam do matury. Zastanawiam się czy będziecie mieli podobne co ja odczucia w tym temacie… :)
May is nearly over… Like every year I feel it’s ending too fast…
I’d like to “close” this month on my blog with two decoupage works – a set of candleholders and a box made for a girl as a gift for the first Holy Communion.
Besides, I’d like to share a few of my thoughts about matura exams – May is the month known for this kind of thing, and also it’s been ten years since I had my exams. I wonder if you have similar views on the matter.. :)
czwartek, 31 maja 2018
piątek, 25 maja 2018
Czytam i zakładkuję
May jest prześliczny w tym roku, prawda? :)
Uważam, ze to jeden z najpiękniejszych okresów w roku.
Wszystko jest doskonałe – temperatura, niebo, zapach w powietrzu, liście,
długie dni i leniwe wieczory…
Kocham maj i co roku żałuję, że nie trwa dłużej.
Dziś chciałabym pokazać dwie zakładki i napisać kilka słów o
książkach, które ostatnio czytałam.
May is so
lovely this year, isnt’ it? :)
I believe
this is one of the most beautiful periods of the year. Everything is perfect –
the temperature, the sky, the smell in the air, the leaves, the long days and
lazy evenings…
I love May
and each year I wish it could last longer.
Today I’d
like to show two bookmarks and write a few words about books I’ve read
recently.
wtorek, 15 maja 2018
Pudełkowo
Minęło sporo czasu odkąd coś napisałam… Początek maja nie był łatwy dla naszej małej rodzinki; moja córeczka ledwo wyzdrowiała po chorobie, a podczas długiego majowego weekend ktoś dla nas ważny trafił do szpitala i prawdopodobnie tam zostanie na dość długo…
It’s been quite a while since I posted something. The beginning of May wasn’t an easy time for our family; my daughter had just recovered from an illness, and, during the long May weekend, somebody important to us had to go to hospital and will probably stay there for quite a lot of time…
Te pudełka powstawały kiedy trafiały mi się jakieś strzępki wolnego czasu. Ostatnio nie było ich za dużo… Ale staram się docenić je i cieszyć każdym takim momentem.
All these boxes were made when I had scraps of free time. Recently I haven’t had many of them… But I try to enjoy and appreciate each moment like that.
It’s been quite a while since I posted something. The beginning of May wasn’t an easy time for our family; my daughter had just recovered from an illness, and, during the long May weekend, somebody important to us had to go to hospital and will probably stay there for quite a lot of time…
Te pudełka powstawały kiedy trafiały mi się jakieś strzępki wolnego czasu. Ostatnio nie było ich za dużo… Ale staram się docenić je i cieszyć każdym takim momentem.
All these boxes were made when I had scraps of free time. Recently I haven’t had many of them… But I try to enjoy and appreciate each moment like that.
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Wiosenne porządki
Dziś pierwszy raz od wielu, wielu miesięcy mogłam... usiąść i poczytać książę bez żadnych przerw takich jak płacze, jęki i zrzędzenie. Zanim urodziła się moja córka takie dni – kiedy mogłam po prostu posiedzieć i poczytać (i zjeść coś albo wypić herbatę…) – były częścią mojej codzienności. Była to pewnego rodzaju nagroda po dniu wypełnionym pracą i obowiązkami.
Today for the first time for many many months I’ve been able to… sit and read a book without any interruptions like crying, whining or nagging. Before my daughter was born such days – when I could just sit and read (and eat or drink tea…) – were part of my daily routine. It was a kind of reward after a day filled with work and responsibilities.
Today for the first time for many many months I’ve been able to… sit and read a book without any interruptions like crying, whining or nagging. Before my daughter was born such days – when I could just sit and read (and eat or drink tea…) – were part of my daily routine. It was a kind of reward after a day filled with work and responsibilities.
czwartek, 19 kwietnia 2018
Znów na brązowo
Wszystkie te pudełka skończyłam… w zeszłym roku :)
I finished all the boxes… last year :)
Przeglądałam zdjęcia na moim komputerze i zorientowałam się, że tych pudełek jeszcze tu nie pokazywałam.
I’ve been looking through pictures on my computer and I realized I haven’t shown the boxes yet.
Nie wiem dlaczego, ale NAPRAWDĘ chcę tworzyć, malować, dekorować i tak dalej… ale coś jest nie tak. Czegokolwiek bym nie zaczęła czy zrobiła w decupage… wydaje mi się to brzydkie. Zresztą tak samo jest z akwarelami.
I don’t know why but I really DO want to create, paint, decorate and so on… but there’s something wrong. Whatever I do in decoupage… it seems to me to be ugly. The same goes for watercolors.
W takiej sytuacji… Naprawdę cieszę się, że mogę pokazać coś czego nie wstydzę się opublikować ;)
In such a situation… I’m really glad that there are still some nice works that I’m not ashamed to publish :)
I finished all the boxes… last year :)
Przeglądałam zdjęcia na moim komputerze i zorientowałam się, że tych pudełek jeszcze tu nie pokazywałam.
I’ve been looking through pictures on my computer and I realized I haven’t shown the boxes yet.
Nie wiem dlaczego, ale NAPRAWDĘ chcę tworzyć, malować, dekorować i tak dalej… ale coś jest nie tak. Czegokolwiek bym nie zaczęła czy zrobiła w decupage… wydaje mi się to brzydkie. Zresztą tak samo jest z akwarelami.
I don’t know why but I really DO want to create, paint, decorate and so on… but there’s something wrong. Whatever I do in decoupage… it seems to me to be ugly. The same goes for watercolors.
W takiej sytuacji… Naprawdę cieszę się, że mogę pokazać coś czego nie wstydzę się opublikować ;)
In such a situation… I’m really glad that there are still some nice works that I’m not ashamed to publish :)
czwartek, 12 kwietnia 2018
Metamorfozy w brązach
Wszystko co chcę dziś pokazać miało wylądować na śmietniku… :) ale zarówno komódkę jak i słoiki przerobiłam na coś praktycznego.
All the things – a chest of drawers and jars - that I want to show today were supposed to be thrown away… :) But I renewed them and transformed into something practical.
All the things – a chest of drawers and jars - that I want to show today were supposed to be thrown away… :) But I renewed them and transformed into something practical.
czwartek, 29 marca 2018
Akwarelowe początki
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze pod ostatnim
postem :) Nie tylko ja miewam momenty zwątpienia twórczego… ;)
Dziś chciałabym pokazać coś nowego – moje próby z farbami
akwarelowymi. Czy mi się udały? :) Jednego jestem pewna – miło spędziłam czas,
a to chyba najważniejsze ;)
Thanks for all
your visits and comments… :) I’m not the only one who has sometimes creative
doubts… ;)
Today I’d
like to show something new – my attempts to use watercolours. Are they
successful? :) I’m sure about one thing – I had fun working on them and it
seems to me there’s nothing more important ;)
Zdecydowałam się pisać także po angielsku (coraz częściej
przeglądam blogi w tym języku) a poza tym… mój angielski wymaga trochę „gimnastyki”.
Dodam, że z wykształcenia jestem tłumaczem i nauczycielem (mgr filologii
angielskiej) i nie ukrywam, teraz przy mojej malutkiej córeczce nie mam zbyt
wielu okazji do ćwiczeń…
I decided
to write my posts in English (recently I’ve been visiting blogs in English more
often). What’s more, I feel my English needs some practising. I am a translator
and a teacher by profession (I have a Master’s degree in English philology) and
now, with my little daughter, I don’t get much opportunity to practise my
skills...
środa, 21 marca 2018
Wiosna?
Wiosna?... Chyba tak? Google podpowiada mi, że to dziś pierwszy dzień wiosny?
Zgubiłam się ostatnio w czasoprzestrzeni... ;)
Miałam coś opublikować, próbuję od kilku dni... Może dziś się uda :)
Ostatnio nastrój miałam mniej więcej taki:
Czy czasem też tak macie, że zastanawiacie się PO CO TO WSZYSTKO?...
Czasem patrzę na ten mój blog... i na te moje zakładki, torebki, pudełka... na te wszystkie zgromadzone preparaty, farby, pędzelki, drewienka, serwetki, pastele, papiery, sznurki, koronki, wszystkie te poupychane po szafkach przydasie...
I zastanawiam się...
Po co ja to robię?
Jest to bardzo negatywnie naładowane pytanie. Pełne niechęci, demotywacji, niezadowolenia, a nawet wstrętu do samej siebie.
Przychodzą takie chwile, gdy mam ochotę wyrzucić cały ten mój kram, bałagan do śmieci.
...Przecież nie ma z tego pożytku, przecież tylko gromadzę, przecież tylko wydaję pieniądze, przecież to nikomu niepotrzebne, przecież inni lepiej to robią, przecież to tylko miejsce zajmuje, przecież... przecież...
I tak się to ciągnie. Dniami, tygodniami...
Ciągnie się, i ciągnie... ale zawsze mija :)
Nadchodząca wiosna powoli zmienia moje nastawienie.
Z powrotem znalazłam w sobie chęć by sięgnąć po książki i powieści. Biorę to za dobry znak :) bo od miesiąca nie mogłam się zmotywować by czytać, choć zwykle uwielbiam to robić.
Chciałabym coś zmienić w szablonie bloga. Zaczęłam już pierwsze porządki, ale mam ochotę na nowości graficzne. I chciałabym sięgnąć po nowe techniki i farby... Zobaczymy, czy moja Ewunia pozwoli na jakieś wolne chwile, żeby to wszystko (albo chociaż część) zrealizować.
Chciałabym pokazać 3 zakładki, z wiosennymi motywami. Na te papiery miałam ochotę już w listopadzie zeszłego roku. Zakładki zaczęłam robić w grudniu :) a skończyłam... niedawno...
W dalszej części - fotki, i raczej krótko (ale treściwie, mam nadzieję ;)) o kilku książkach.
Zgubiłam się ostatnio w czasoprzestrzeni... ;)
Miałam coś opublikować, próbuję od kilku dni... Może dziś się uda :)
Ostatnio nastrój miałam mniej więcej taki:
Czy czasem też tak macie, że zastanawiacie się PO CO TO WSZYSTKO?...
Czasem patrzę na ten mój blog... i na te moje zakładki, torebki, pudełka... na te wszystkie zgromadzone preparaty, farby, pędzelki, drewienka, serwetki, pastele, papiery, sznurki, koronki, wszystkie te poupychane po szafkach przydasie...
I zastanawiam się...
Po co ja to robię?
Jest to bardzo negatywnie naładowane pytanie. Pełne niechęci, demotywacji, niezadowolenia, a nawet wstrętu do samej siebie.
Przychodzą takie chwile, gdy mam ochotę wyrzucić cały ten mój kram, bałagan do śmieci.
...Przecież nie ma z tego pożytku, przecież tylko gromadzę, przecież tylko wydaję pieniądze, przecież to nikomu niepotrzebne, przecież inni lepiej to robią, przecież to tylko miejsce zajmuje, przecież... przecież...
I tak się to ciągnie. Dniami, tygodniami...
Ciągnie się, i ciągnie... ale zawsze mija :)
Nadchodząca wiosna powoli zmienia moje nastawienie.
Z powrotem znalazłam w sobie chęć by sięgnąć po książki i powieści. Biorę to za dobry znak :) bo od miesiąca nie mogłam się zmotywować by czytać, choć zwykle uwielbiam to robić.
Chciałabym coś zmienić w szablonie bloga. Zaczęłam już pierwsze porządki, ale mam ochotę na nowości graficzne. I chciałabym sięgnąć po nowe techniki i farby... Zobaczymy, czy moja Ewunia pozwoli na jakieś wolne chwile, żeby to wszystko (albo chociaż część) zrealizować.
Chciałabym pokazać 3 zakładki, z wiosennymi motywami. Na te papiery miałam ochotę już w listopadzie zeszłego roku. Zakładki zaczęłam robić w grudniu :) a skończyłam... niedawno...
W dalszej części - fotki, i raczej krótko (ale treściwie, mam nadzieję ;)) o kilku książkach.
niedziela, 11 marca 2018
Praktycznie i prezentowo
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i słowa pozostawione pod ostatnim postem... :)
Nadal nie mam kiedy podładować baterii, a nawet gdy czasem zdarzy się, że ktoś zabierze Ewę na spacer to ja nie jestem w stanie usnąć... a gdy chcę usiąść do jakiejś kreatywnej robótki, często okazuje się, że... nawet w ten sposób nie mam siły odpoczywać ;)
Jak zaklęcie powtarzam "to wszystko kiedyś minie... kiedyś Ewunia zacznie normalnie spać i jeść... kiedyś będzie w stanie dokładnie powiedzieć mi, co jej nie odpowiada..."
Uwielbiam jej uśmiechy (są po prostu... magiczne :)), i kocham całować jej cudowne, rozkoszne stópki i rączki, uwielbiam patrzeć jak bawi się zabawkami i tak fajnie, zabawnie je gryzie, i kocham jej pełne fascynacji spojrzenie jak na przykład włączam światło... takie drobne rzeczy, a tyle radości... :)
Staram się cieszyć każdym takim momentem. Bo bywa, że każda taka chwila okupiona jest całymi godzinami, kiedy ona marudzi, a ja nie wiem, nie umiem zrozumieć i odgadnąć o co chodzi... i noszę, i gadam, i śpiewam, i przytulam... i nic... ona zapłakana... a mnie ogarnia potworna bezsilność, bezradność, frustracja...
...nikt nie powiedział, że będzie łatwo ;)
Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, gdzieś w momentach, gdy jednak byłam w stanie posiedzieć i zająć się czymś twórczym powstały takie torby (wszystkie malowane pastelami i markerami do tkanin):
O tym dla kogo, dlaczego takie a nie inne wzory, i co nie wyszło i co zostało poprawione - w dalszej części :)
Nadal nie mam kiedy podładować baterii, a nawet gdy czasem zdarzy się, że ktoś zabierze Ewę na spacer to ja nie jestem w stanie usnąć... a gdy chcę usiąść do jakiejś kreatywnej robótki, często okazuje się, że... nawet w ten sposób nie mam siły odpoczywać ;)
Jak zaklęcie powtarzam "to wszystko kiedyś minie... kiedyś Ewunia zacznie normalnie spać i jeść... kiedyś będzie w stanie dokładnie powiedzieć mi, co jej nie odpowiada..."
Uwielbiam jej uśmiechy (są po prostu... magiczne :)), i kocham całować jej cudowne, rozkoszne stópki i rączki, uwielbiam patrzeć jak bawi się zabawkami i tak fajnie, zabawnie je gryzie, i kocham jej pełne fascynacji spojrzenie jak na przykład włączam światło... takie drobne rzeczy, a tyle radości... :)
Staram się cieszyć każdym takim momentem. Bo bywa, że każda taka chwila okupiona jest całymi godzinami, kiedy ona marudzi, a ja nie wiem, nie umiem zrozumieć i odgadnąć o co chodzi... i noszę, i gadam, i śpiewam, i przytulam... i nic... ona zapłakana... a mnie ogarnia potworna bezsilność, bezradność, frustracja...
...nikt nie powiedział, że będzie łatwo ;)
Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, gdzieś w momentach, gdy jednak byłam w stanie posiedzieć i zająć się czymś twórczym powstały takie torby (wszystkie malowane pastelami i markerami do tkanin):
O tym dla kogo, dlaczego takie a nie inne wzory, i co nie wyszło i co zostało poprawione - w dalszej części :)
wtorek, 27 lutego 2018
Z kapeluszami
Wpadam szybciutko...
Tego posta próbuję opublikować od wczoraj, ale jak to bywa przy maluszkach - ciągle COŚ ;)
W przyszłym tygodniu Ewa skończy pół roku i chyba nie mogę w to uwierzyć...
Te zakładki powstawały jakoś niedawno - z tęsknoty za ciepłymi, słonecznymi dniami. Obie ręcznie malowane - szkice pokazuję w dalszej części wpisu.
Generalnie jakoś ostatnio... najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przeczekała w hibernacji do wiosny... taki mam spadek energetyczny.
Przy okazji pokazywania zakładek miałam wspomnieć o kilku książkach, które przeczytałam, i które uważam za warte polecenia, ale... po prostu, przyznaję, nie mam siły :)
Tak naprawdę to ostatnio jak mam chwilę wolnego to wolę pooglądać Downton Abbey niż czytać - a jeśli nie chce mi się czytać, to naprawdę, ale naprawdę mam bardzo wyczerpane baterie...
Dalej - dużo fotek... na pisanie... na pisanie nie mam siły :)
Tego posta próbuję opublikować od wczoraj, ale jak to bywa przy maluszkach - ciągle COŚ ;)
W przyszłym tygodniu Ewa skończy pół roku i chyba nie mogę w to uwierzyć...
Te zakładki powstawały jakoś niedawno - z tęsknoty za ciepłymi, słonecznymi dniami. Obie ręcznie malowane - szkice pokazuję w dalszej części wpisu.
Generalnie jakoś ostatnio... najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przeczekała w hibernacji do wiosny... taki mam spadek energetyczny.
Przy okazji pokazywania zakładek miałam wspomnieć o kilku książkach, które przeczytałam, i które uważam za warte polecenia, ale... po prostu, przyznaję, nie mam siły :)
Tak naprawdę to ostatnio jak mam chwilę wolnego to wolę pooglądać Downton Abbey niż czytać - a jeśli nie chce mi się czytać, to naprawdę, ale naprawdę mam bardzo wyczerpane baterie...
Dalej - dużo fotek... na pisanie... na pisanie nie mam siły :)
poniedziałek, 19 lutego 2018
Metamorfoza albumu plus transfer wydruku atramentowego
Pisałam niedawno o zdjęciach – wykopywałam z płyt stare
fotki… uporządkowałam je, wykadrowałam…
i niedługo wysyłam wszystko do wywołania (wychodzi na razie ponad 1200 sztuk :)
) oprócz starych zdjęć do wywołania szykuję też nowe – te z moją córeczką… I
specjalnie dla niej powstał taki album:
Przerobiłam jeden z albumów, które ostatnio kupiłam –
zależało mi na ładnym dziewczęcym lub dziecięcym wzorze, ale akurat w sklepie
online takich nie mieli (a gdy sprawdziłam ceny w sklepach stacjonarnych to po
prostu mnie zwaliły z nóg…). Dlatego kupiłam jeden z tańszych z myślą, że
zawsze mogę go przerobić…
Kiedyś już widziałam – podczas podróży po blogowym świecie –
przeróbki książkowych kalendarzy techniką decoupage. Postanowiłam spróbować z
albumem :)
W dalszej części wpisu pokazuję więcej zdjęć (te „przed” też
oczywiście) – a także to, co zrobiłam w środku albumu. A do tego prezentuję i
opisuję mój sposób na transfer wydruków atramentowych.
sobota, 10 lutego 2018
Torby z sercem
Wpadam szybciutko... publikuję dwie torby, które powstały jakiś czas temu.
Serwetki, które tu widać, dostałam w prezencie :) Od razu jak je zobaczyłam w głowie pojawił mi się pomysł na torby.
Moi znajomi wiedzą, że kocham serwetki (choć tak naprawdę jest to jakaś choroba, nazwałabym ją serwetkozą) i dlatego czasem ktoś przynosi mi jakieś ciekawe wzory z komentarzem "może ci się przyda" :) Tak było w przypadku tych ludowych motywów.
Podobnie jest na spotkaniach rodzinnych - jak tylko usiądę przy stole, oglądam jakie są serwetki przy nakryciach... :P (chyba nie jestem normalna) I jeśli trafię w ciekawy wzór potrafię zabrać część serwetek (kolejną część dostaję od gospodarzy :))
W moich pracach lubię, gdy uda mi się osiągnąć praktyczność i niezły wygląd jednocześnie :) Czuję, że w tych torbach mi się to udało.
Są odporne na ścieranie i bez problemu znoszą pranie w pralce.
W dalszej części - więcej fotek.
Serwetki, które tu widać, dostałam w prezencie :) Od razu jak je zobaczyłam w głowie pojawił mi się pomysł na torby.
Moi znajomi wiedzą, że kocham serwetki (choć tak naprawdę jest to jakaś choroba, nazwałabym ją serwetkozą) i dlatego czasem ktoś przynosi mi jakieś ciekawe wzory z komentarzem "może ci się przyda" :) Tak było w przypadku tych ludowych motywów.
Podobnie jest na spotkaniach rodzinnych - jak tylko usiądę przy stole, oglądam jakie są serwetki przy nakryciach... :P (chyba nie jestem normalna) I jeśli trafię w ciekawy wzór potrafię zabrać część serwetek (kolejną część dostaję od gospodarzy :))
W moich pracach lubię, gdy uda mi się osiągnąć praktyczność i niezły wygląd jednocześnie :) Czuję, że w tych torbach mi się to udało.
Są odporne na ścieranie i bez problemu znoszą pranie w pralce.
W dalszej części - więcej fotek.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Wieszaki przemienione
Mniej więcej od tygodnia próbuję coś napisać u siebie i tak ogólnie zajrzeć do blogowego świata... wychodzi to mi z marnymi skutkami :)
Z mojego Maluszka-Okruszka zrobił się tłuściutki bobasek, który z coraz większym zapałem sięga po wszystko w zasięgu jej rączek; coraz bardziej interesuje się otoczeniem i coraz szybciej się nudzi... :)
Ewunia wymaga coraz więcej opieki, a ja... przyznam szczerze... tak bardzo tęsknię za rękodziełem, że myślę o wzorach, farbach, projektach nawet kiedy zmieniam pieluszki...
Powoli to myślenie staje się obsesją :P
Tak jak wspominałam - najczęściej zajmuję się decu kiedy ktoś weźmie córeczkę na spacer; ale jak pogoda kiepska i deszczowa, to nie wychodzimy. A mnie pozostaje marzyć... ;)
Chciałabym pokazać zestaw dwóch wieszaków. Jeden z moich projektów takich raczej bez "fajerwerków", wieszaki są raczej proste i standardowe :)
Zaczęłam je w sierpniu zeszłego roku, początkowa koncepcja była zupełnie inna, ale cały wzór zaczął odpadać, a mnie przestało się to wszystko podobać.
Wieszaki przeleżały do grudnia, wtedy pojawił się nowy pomysł :)
Z mojego Maluszka-Okruszka zrobił się tłuściutki bobasek, który z coraz większym zapałem sięga po wszystko w zasięgu jej rączek; coraz bardziej interesuje się otoczeniem i coraz szybciej się nudzi... :)
Ewunia wymaga coraz więcej opieki, a ja... przyznam szczerze... tak bardzo tęsknię za rękodziełem, że myślę o wzorach, farbach, projektach nawet kiedy zmieniam pieluszki...
Powoli to myślenie staje się obsesją :P
Tak jak wspominałam - najczęściej zajmuję się decu kiedy ktoś weźmie córeczkę na spacer; ale jak pogoda kiepska i deszczowa, to nie wychodzimy. A mnie pozostaje marzyć... ;)
Chciałabym pokazać zestaw dwóch wieszaków. Jeden z moich projektów takich raczej bez "fajerwerków", wieszaki są raczej proste i standardowe :)
Zaczęłam je w sierpniu zeszłego roku, początkowa koncepcja była zupełnie inna, ale cały wzór zaczął odpadać, a mnie przestało się to wszystko podobać.
Wieszaki przeleżały do grudnia, wtedy pojawił się nowy pomysł :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






