Wiosna?... Chyba tak? Google podpowiada mi, że to dziś pierwszy dzień wiosny?
Zgubiłam się ostatnio w czasoprzestrzeni... ;)
Miałam coś opublikować, próbuję od kilku dni... Może dziś się uda :)
Ostatnio nastrój miałam mniej więcej taki:
Czy czasem też tak macie, że zastanawiacie się PO CO TO WSZYSTKO?...
Czasem patrzę na ten mój blog... i na te moje zakładki, torebki, pudełka... na te wszystkie zgromadzone preparaty, farby, pędzelki, drewienka, serwetki, pastele, papiery, sznurki, koronki, wszystkie te poupychane po szafkach przydasie...
I zastanawiam się...
Po co ja to robię?
Jest to bardzo negatywnie naładowane pytanie. Pełne niechęci, demotywacji, niezadowolenia, a nawet wstrętu do samej siebie.
Przychodzą takie chwile, gdy mam ochotę wyrzucić cały ten mój kram, bałagan do śmieci.
...Przecież nie ma z tego pożytku, przecież tylko gromadzę, przecież tylko wydaję pieniądze, przecież to nikomu niepotrzebne, przecież inni lepiej to robią, przecież to tylko miejsce zajmuje, przecież... przecież...
I tak się to ciągnie. Dniami, tygodniami...
Ciągnie się, i ciągnie... ale zawsze mija :)
Nadchodząca wiosna powoli zmienia moje nastawienie.
Z powrotem znalazłam w sobie chęć by sięgnąć po książki i powieści. Biorę to za dobry znak :) bo od miesiąca nie mogłam się zmotywować by czytać, choć zwykle uwielbiam to robić.
Chciałabym coś zmienić w szablonie bloga. Zaczęłam już pierwsze porządki, ale mam ochotę na nowości graficzne. I chciałabym sięgnąć po nowe techniki i farby... Zobaczymy, czy moja Ewunia pozwoli na jakieś wolne chwile, żeby to wszystko (albo chociaż część) zrealizować.
Chciałabym pokazać 3 zakładki, z wiosennymi motywami. Na te papiery miałam ochotę już w listopadzie zeszłego roku. Zakładki zaczęłam robić w grudniu :) a skończyłam... niedawno...
W dalszej części - fotki, i raczej krótko (ale treściwie, mam nadzieję ;)) o kilku książkach.
środa, 21 marca 2018
niedziela, 11 marca 2018
Praktycznie i prezentowo
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i słowa pozostawione pod ostatnim postem... :)
Nadal nie mam kiedy podładować baterii, a nawet gdy czasem zdarzy się, że ktoś zabierze Ewę na spacer to ja nie jestem w stanie usnąć... a gdy chcę usiąść do jakiejś kreatywnej robótki, często okazuje się, że... nawet w ten sposób nie mam siły odpoczywać ;)
Jak zaklęcie powtarzam "to wszystko kiedyś minie... kiedyś Ewunia zacznie normalnie spać i jeść... kiedyś będzie w stanie dokładnie powiedzieć mi, co jej nie odpowiada..."
Uwielbiam jej uśmiechy (są po prostu... magiczne :)), i kocham całować jej cudowne, rozkoszne stópki i rączki, uwielbiam patrzeć jak bawi się zabawkami i tak fajnie, zabawnie je gryzie, i kocham jej pełne fascynacji spojrzenie jak na przykład włączam światło... takie drobne rzeczy, a tyle radości... :)
Staram się cieszyć każdym takim momentem. Bo bywa, że każda taka chwila okupiona jest całymi godzinami, kiedy ona marudzi, a ja nie wiem, nie umiem zrozumieć i odgadnąć o co chodzi... i noszę, i gadam, i śpiewam, i przytulam... i nic... ona zapłakana... a mnie ogarnia potworna bezsilność, bezradność, frustracja...
...nikt nie powiedział, że będzie łatwo ;)
Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, gdzieś w momentach, gdy jednak byłam w stanie posiedzieć i zająć się czymś twórczym powstały takie torby (wszystkie malowane pastelami i markerami do tkanin):
O tym dla kogo, dlaczego takie a nie inne wzory, i co nie wyszło i co zostało poprawione - w dalszej części :)
Nadal nie mam kiedy podładować baterii, a nawet gdy czasem zdarzy się, że ktoś zabierze Ewę na spacer to ja nie jestem w stanie usnąć... a gdy chcę usiąść do jakiejś kreatywnej robótki, często okazuje się, że... nawet w ten sposób nie mam siły odpoczywać ;)
Jak zaklęcie powtarzam "to wszystko kiedyś minie... kiedyś Ewunia zacznie normalnie spać i jeść... kiedyś będzie w stanie dokładnie powiedzieć mi, co jej nie odpowiada..."
Uwielbiam jej uśmiechy (są po prostu... magiczne :)), i kocham całować jej cudowne, rozkoszne stópki i rączki, uwielbiam patrzeć jak bawi się zabawkami i tak fajnie, zabawnie je gryzie, i kocham jej pełne fascynacji spojrzenie jak na przykład włączam światło... takie drobne rzeczy, a tyle radości... :)
Staram się cieszyć każdym takim momentem. Bo bywa, że każda taka chwila okupiona jest całymi godzinami, kiedy ona marudzi, a ja nie wiem, nie umiem zrozumieć i odgadnąć o co chodzi... i noszę, i gadam, i śpiewam, i przytulam... i nic... ona zapłakana... a mnie ogarnia potworna bezsilność, bezradność, frustracja...
...nikt nie powiedział, że będzie łatwo ;)
Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, gdzieś w momentach, gdy jednak byłam w stanie posiedzieć i zająć się czymś twórczym powstały takie torby (wszystkie malowane pastelami i markerami do tkanin):
O tym dla kogo, dlaczego takie a nie inne wzory, i co nie wyszło i co zostało poprawione - w dalszej części :)
wtorek, 27 lutego 2018
Z kapeluszami
Wpadam szybciutko...
Tego posta próbuję opublikować od wczoraj, ale jak to bywa przy maluszkach - ciągle COŚ ;)
W przyszłym tygodniu Ewa skończy pół roku i chyba nie mogę w to uwierzyć...
Te zakładki powstawały jakoś niedawno - z tęsknoty za ciepłymi, słonecznymi dniami. Obie ręcznie malowane - szkice pokazuję w dalszej części wpisu.
Generalnie jakoś ostatnio... najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przeczekała w hibernacji do wiosny... taki mam spadek energetyczny.
Przy okazji pokazywania zakładek miałam wspomnieć o kilku książkach, które przeczytałam, i które uważam za warte polecenia, ale... po prostu, przyznaję, nie mam siły :)
Tak naprawdę to ostatnio jak mam chwilę wolnego to wolę pooglądać Downton Abbey niż czytać - a jeśli nie chce mi się czytać, to naprawdę, ale naprawdę mam bardzo wyczerpane baterie...
Dalej - dużo fotek... na pisanie... na pisanie nie mam siły :)
Tego posta próbuję opublikować od wczoraj, ale jak to bywa przy maluszkach - ciągle COŚ ;)
W przyszłym tygodniu Ewa skończy pół roku i chyba nie mogę w to uwierzyć...
Te zakładki powstawały jakoś niedawno - z tęsknoty za ciepłymi, słonecznymi dniami. Obie ręcznie malowane - szkice pokazuję w dalszej części wpisu.
Generalnie jakoś ostatnio... najchętniej zawinęłabym się w ciepły koc i przeczekała w hibernacji do wiosny... taki mam spadek energetyczny.
Przy okazji pokazywania zakładek miałam wspomnieć o kilku książkach, które przeczytałam, i które uważam za warte polecenia, ale... po prostu, przyznaję, nie mam siły :)
Tak naprawdę to ostatnio jak mam chwilę wolnego to wolę pooglądać Downton Abbey niż czytać - a jeśli nie chce mi się czytać, to naprawdę, ale naprawdę mam bardzo wyczerpane baterie...
Dalej - dużo fotek... na pisanie... na pisanie nie mam siły :)
poniedziałek, 19 lutego 2018
Metamorfoza albumu plus transfer wydruku atramentowego
Pisałam niedawno o zdjęciach – wykopywałam z płyt stare
fotki… uporządkowałam je, wykadrowałam…
i niedługo wysyłam wszystko do wywołania (wychodzi na razie ponad 1200 sztuk :)
) oprócz starych zdjęć do wywołania szykuję też nowe – te z moją córeczką… I
specjalnie dla niej powstał taki album:
Przerobiłam jeden z albumów, które ostatnio kupiłam –
zależało mi na ładnym dziewczęcym lub dziecięcym wzorze, ale akurat w sklepie
online takich nie mieli (a gdy sprawdziłam ceny w sklepach stacjonarnych to po
prostu mnie zwaliły z nóg…). Dlatego kupiłam jeden z tańszych z myślą, że
zawsze mogę go przerobić…
Kiedyś już widziałam – podczas podróży po blogowym świecie –
przeróbki książkowych kalendarzy techniką decoupage. Postanowiłam spróbować z
albumem :)
W dalszej części wpisu pokazuję więcej zdjęć (te „przed” też
oczywiście) – a także to, co zrobiłam w środku albumu. A do tego prezentuję i
opisuję mój sposób na transfer wydruków atramentowych.
sobota, 10 lutego 2018
Torby z sercem
Wpadam szybciutko... publikuję dwie torby, które powstały jakiś czas temu.
Serwetki, które tu widać, dostałam w prezencie :) Od razu jak je zobaczyłam w głowie pojawił mi się pomysł na torby.
Moi znajomi wiedzą, że kocham serwetki (choć tak naprawdę jest to jakaś choroba, nazwałabym ją serwetkozą) i dlatego czasem ktoś przynosi mi jakieś ciekawe wzory z komentarzem "może ci się przyda" :) Tak było w przypadku tych ludowych motywów.
Podobnie jest na spotkaniach rodzinnych - jak tylko usiądę przy stole, oglądam jakie są serwetki przy nakryciach... :P (chyba nie jestem normalna) I jeśli trafię w ciekawy wzór potrafię zabrać część serwetek (kolejną część dostaję od gospodarzy :))
W moich pracach lubię, gdy uda mi się osiągnąć praktyczność i niezły wygląd jednocześnie :) Czuję, że w tych torbach mi się to udało.
Są odporne na ścieranie i bez problemu znoszą pranie w pralce.
W dalszej części - więcej fotek.
Serwetki, które tu widać, dostałam w prezencie :) Od razu jak je zobaczyłam w głowie pojawił mi się pomysł na torby.
Moi znajomi wiedzą, że kocham serwetki (choć tak naprawdę jest to jakaś choroba, nazwałabym ją serwetkozą) i dlatego czasem ktoś przynosi mi jakieś ciekawe wzory z komentarzem "może ci się przyda" :) Tak było w przypadku tych ludowych motywów.
Podobnie jest na spotkaniach rodzinnych - jak tylko usiądę przy stole, oglądam jakie są serwetki przy nakryciach... :P (chyba nie jestem normalna) I jeśli trafię w ciekawy wzór potrafię zabrać część serwetek (kolejną część dostaję od gospodarzy :))
W moich pracach lubię, gdy uda mi się osiągnąć praktyczność i niezły wygląd jednocześnie :) Czuję, że w tych torbach mi się to udało.
Są odporne na ścieranie i bez problemu znoszą pranie w pralce.
W dalszej części - więcej fotek.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Wieszaki przemienione
Mniej więcej od tygodnia próbuję coś napisać u siebie i tak ogólnie zajrzeć do blogowego świata... wychodzi to mi z marnymi skutkami :)
Z mojego Maluszka-Okruszka zrobił się tłuściutki bobasek, który z coraz większym zapałem sięga po wszystko w zasięgu jej rączek; coraz bardziej interesuje się otoczeniem i coraz szybciej się nudzi... :)
Ewunia wymaga coraz więcej opieki, a ja... przyznam szczerze... tak bardzo tęsknię za rękodziełem, że myślę o wzorach, farbach, projektach nawet kiedy zmieniam pieluszki...
Powoli to myślenie staje się obsesją :P
Tak jak wspominałam - najczęściej zajmuję się decu kiedy ktoś weźmie córeczkę na spacer; ale jak pogoda kiepska i deszczowa, to nie wychodzimy. A mnie pozostaje marzyć... ;)
Chciałabym pokazać zestaw dwóch wieszaków. Jeden z moich projektów takich raczej bez "fajerwerków", wieszaki są raczej proste i standardowe :)
Zaczęłam je w sierpniu zeszłego roku, początkowa koncepcja była zupełnie inna, ale cały wzór zaczął odpadać, a mnie przestało się to wszystko podobać.
Wieszaki przeleżały do grudnia, wtedy pojawił się nowy pomysł :)
Z mojego Maluszka-Okruszka zrobił się tłuściutki bobasek, który z coraz większym zapałem sięga po wszystko w zasięgu jej rączek; coraz bardziej interesuje się otoczeniem i coraz szybciej się nudzi... :)
Ewunia wymaga coraz więcej opieki, a ja... przyznam szczerze... tak bardzo tęsknię za rękodziełem, że myślę o wzorach, farbach, projektach nawet kiedy zmieniam pieluszki...
Powoli to myślenie staje się obsesją :P
Tak jak wspominałam - najczęściej zajmuję się decu kiedy ktoś weźmie córeczkę na spacer; ale jak pogoda kiepska i deszczowa, to nie wychodzimy. A mnie pozostaje marzyć... ;)
Chciałabym pokazać zestaw dwóch wieszaków. Jeden z moich projektów takich raczej bez "fajerwerków", wieszaki są raczej proste i standardowe :)
Zaczęłam je w sierpniu zeszłego roku, początkowa koncepcja była zupełnie inna, ale cały wzór zaczął odpadać, a mnie przestało się to wszystko podobać.
Wieszaki przeleżały do grudnia, wtedy pojawił się nowy pomysł :)
czwartek, 25 stycznia 2018
Zakładki aniołkowe
....Lub aniołki zakładkowe ;)
Czy też czasem tak macie, że po prostu MUSICIE zrealizować jakiś pomysł? Wykorzystać właśnie TEN motyw? TEN szablon? Właśnie TĘ serwetkę? Albo skorzystać właśnie z TEJ techniki?
Ja tak miałam w przypadku tych zakładek. Któregoś dnia po prostu WIEDZIAŁAM - nagle i z absolutną pewnością - że chcę spróbować namalować aniołki.
Pomysł siedział mi w głowie i sercu i nie chciał odpuścić; pełna byłam takiego... kreatywnego napięcia... skorzystałam z pierwszej okazji - jak Adam zabrał Małą na spacer - i wzięłam się do roboty. Wtedy powstał aniołek z serduszkiem (to było w grudniu).
I tak samo było z każdym kolejnym aniołkiem - czyli jedna zakładka to jeden spacer Ewy.
Każdy aniołek to - najpierw szkic ołówkiem, a później malowanie farbami akrylowymi.
W dalszej części wpisu można zobaczyć jak wyglądały szkice ołówkiem :) - Zapraszam.
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem, fajnie, że temat zdjęć został podjęty w tak wielu odpowiedziach :) Do tworzenia albumów jeszcze na pewno wrócę, nadal pracuję nad zbiorami fotek...
Czy też czasem tak macie, że po prostu MUSICIE zrealizować jakiś pomysł? Wykorzystać właśnie TEN motyw? TEN szablon? Właśnie TĘ serwetkę? Albo skorzystać właśnie z TEJ techniki?
Ja tak miałam w przypadku tych zakładek. Któregoś dnia po prostu WIEDZIAŁAM - nagle i z absolutną pewnością - że chcę spróbować namalować aniołki.
Pomysł siedział mi w głowie i sercu i nie chciał odpuścić; pełna byłam takiego... kreatywnego napięcia... skorzystałam z pierwszej okazji - jak Adam zabrał Małą na spacer - i wzięłam się do roboty. Wtedy powstał aniołek z serduszkiem (to było w grudniu).
I tak samo było z każdym kolejnym aniołkiem - czyli jedna zakładka to jeden spacer Ewy.
Każdy aniołek to - najpierw szkic ołówkiem, a później malowanie farbami akrylowymi.
W dalszej części wpisu można zobaczyć jak wyglądały szkice ołówkiem :) - Zapraszam.
Dziękuję za wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem, fajnie, że temat zdjęć został podjęty w tak wielu odpowiedziach :) Do tworzenia albumów jeszcze na pewno wrócę, nadal pracuję nad zbiorami fotek...
środa, 17 stycznia 2018
Pudełkowo i Orkiestrowo
...Uff, pierwszy raz od baaaardzo dawna udało nam się uśpić Dzidzię około godziny 20:00... Zwykle o tej porze rozpoczynał się Czas Marudzenia... (i Zamęczania Rodziców...)
Z zakresu moich działań twórczych dziś krótko - pokazuję jeszcze jedno pudełko z serii z poprzedniego posta ("Delikatnie i Kwiatowo"); do tego chciałabym pokazać to, co ode mnie powędrowało na aukcję dla WOŚP :)
Pudełko powstało, bo po prostu... miałam ochotę na ten wzór ;) poza tym nauczyłam się, że warto mieć gdzieś odłożone jakieś pudełeczka na różne okazje - np. żeby komuś podziękować, albo kiedy znajomi pytają "a masz może coś, bo ciocia/babcia/koleżanka ma urodziny/imieniny?" :)
Po raz drugi dołączyłam do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na aukcję wystawiłam komplet, który zrobiłam latem 2017 roku (post TUTAJ). Aukcja jest TUTAJ.
W zeszłym roku wystawiłam swoje zakładki (post z zakładkami TUTAJ) i byłam zaskoczona zainteresowaniem - cena wywoławcza każdej zakładki to 5 zł, natomiast finalnie wszystkie zostały sprzedane łącznie za 61,50 zł :)
Z zakresu moich działań twórczych dziś krótko - pokazuję jeszcze jedno pudełko z serii z poprzedniego posta ("Delikatnie i Kwiatowo"); do tego chciałabym pokazać to, co ode mnie powędrowało na aukcję dla WOŚP :)
Pudełko powstało, bo po prostu... miałam ochotę na ten wzór ;) poza tym nauczyłam się, że warto mieć gdzieś odłożone jakieś pudełeczka na różne okazje - np. żeby komuś podziękować, albo kiedy znajomi pytają "a masz może coś, bo ciocia/babcia/koleżanka ma urodziny/imieniny?" :)
Po raz drugi dołączyłam do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na aukcję wystawiłam komplet, który zrobiłam latem 2017 roku (post TUTAJ). Aukcja jest TUTAJ.
W zeszłym roku wystawiłam swoje zakładki (post z zakładkami TUTAJ) i byłam zaskoczona zainteresowaniem - cena wywoławcza każdej zakładki to 5 zł, natomiast finalnie wszystkie zostały sprzedane łącznie za 61,50 zł :)
sobota, 6 stycznia 2018
Delikatnie i kwiatowo
Dziękuję za wszystkie Wasze odwiedziny, życzenia na nowy rok, i serdeczności, które u mnie zostawiacie :) Chciałabym mieć więcej czasu, żeby częściej pozaglądać też do Was, ale bycie mamą czteromiesięcznego bobasa pochłania mnie niemal całkowicie…
Teraz mniej więcej mija rok odkąd zaczęłam tworzyć ten blogowy zakątek :) Na rocznicę - i na początek nowego 2018 roku – pokazuję pudełka, które ukończyłam na koniec roku 2017. Mam jeszcze kilka prac z zeszłego roku, które czekają na publikację :)
W dalszej części - króciutkie podsumowanie 2017 roku i duuuużo zdjęć :)
Teraz mniej więcej mija rok odkąd zaczęłam tworzyć ten blogowy zakątek :) Na rocznicę - i na początek nowego 2018 roku – pokazuję pudełka, które ukończyłam na koniec roku 2017. Mam jeszcze kilka prac z zeszłego roku, które czekają na publikację :)
W dalszej części - króciutkie podsumowanie 2017 roku i duuuużo zdjęć :)
piątek, 29 grudnia 2017
Malowane motylami
I już po świętach, jak zwykle za szybko minął ten czas...
Myślałam, że będę mogła poświęcić więcej chwil na blogowanie... nie wyszło ;) może w najbliższych dniach się uda.
Czas Gwiazdkowy wypełniły spotkania rodzinne - takie święta uwielbiam :) po raz pierwszy była z nami nasza mała Ewa i dzięki temu było jeszcze wspanialej... taka mała istotka a tyle dobra i szczęścia ze sobą przynosi :)
Chciałabym pokazać torby, które przygotowałam jako prezenty - moja mama poprosiła mnie o torby wykonane w decu albo malowane; każda z nich miała mieć imię. Zostały prezentami świątecznymi dla koleżanek mojej mamy. Całe szczęście, że mama poprosiła mnie o wykonanie tych toreb jeszcze w wakacje, dzięki temu udało mi się zdążyć na czas ;)
Tym razem zamiast pasteli użyłam farb akrylowych.
Niestety pastele przy kolejnych praniach trochę blakną. Przy farbach nie ma takiego efektu.
Myślałam, że będę mogła poświęcić więcej chwil na blogowanie... nie wyszło ;) może w najbliższych dniach się uda.
Czas Gwiazdkowy wypełniły spotkania rodzinne - takie święta uwielbiam :) po raz pierwszy była z nami nasza mała Ewa i dzięki temu było jeszcze wspanialej... taka mała istotka a tyle dobra i szczęścia ze sobą przynosi :)
Chciałabym pokazać torby, które przygotowałam jako prezenty - moja mama poprosiła mnie o torby wykonane w decu albo malowane; każda z nich miała mieć imię. Zostały prezentami świątecznymi dla koleżanek mojej mamy. Całe szczęście, że mama poprosiła mnie o wykonanie tych toreb jeszcze w wakacje, dzięki temu udało mi się zdążyć na czas ;)
Tym razem zamiast pasteli użyłam farb akrylowych.
Niestety pastele przy kolejnych praniach trochę blakną. Przy farbach nie ma takiego efektu.
poniedziałek, 25 grudnia 2017
Święta pachnące spalonymi ciastkami i wykopaliska na choince
Lubię świąteczną piosenkę w wykonaniu Nat King Cole'a, w której słyszymy...
I - no właśnie - choć już wiele razy i na wiele sposobów zostało to powiedziane, ja także składam Wam, tak po prostu, życzenia Wesołych Świąt! :)
Tu w bombce widać mnie jak skakałam dookoła choinki cykałam fotki ;)
Ponieważ jest to szczególny czas w roku to ten wpis będzie trochę inny... Będzie kilka słów o świętach (czemu u mnie pachniały spalenizną) ale będzie też rękodzieło (dokładniej wykopaliska rękodzielnicze na choince). I post pisany odręcznie ;) Zapraszam do dalszej części :)
Although it's been said many times many ways... Merry Christmas to you...
I - no właśnie - choć już wiele razy i na wiele sposobów zostało to powiedziane, ja także składam Wam, tak po prostu, życzenia Wesołych Świąt! :)
Tu w bombce widać mnie jak skakałam dookoła choinki cykałam fotki ;)
Ponieważ jest to szczególny czas w roku to ten wpis będzie trochę inny... Będzie kilka słów o świętach (czemu u mnie pachniały spalenizną) ale będzie też rękodzieło (dokładniej wykopaliska rękodzielnicze na choince). I post pisany odręcznie ;) Zapraszam do dalszej części :)
sobota, 16 grudnia 2017
Dwa pudełka
Serdeczne podziękowania za wszystkie Wasze komentarze pod poprzednim postem :) :)
Często w ciągu dnia przychodzą mi do głowy różne pomysły o czym chciałabym napisać - na przykład podczas prasowania albo spaceru na zakupy… jednak później dzieje się tak dużo (robię obiad a Ewa domaga się papu, chwilę później uznaje że czas na kupę i nagle okazuje się, że ubranko oberwało kupcią, w międzyczasie kończy się kolejne pranie…) że po prostu zapominam o czym myślałam :)
Często w ciągu dnia przychodzą mi do głowy różne pomysły o czym chciałabym napisać - na przykład podczas prasowania albo spaceru na zakupy… jednak później dzieje się tak dużo (robię obiad a Ewa domaga się papu, chwilę później uznaje że czas na kupę i nagle okazuje się, że ubranko oberwało kupcią, w międzyczasie kończy się kolejne pranie…) że po prostu zapominam o czym myślałam :)
niedziela, 10 grudnia 2017
Aniołki
Dziś... tak po prostu: aniołki :)
Więcej zdjęć w dalszej części wpisu.
To już ostatnie z moich gotowych ceramicznych prac. Kolejne 10 kg gliny wciąż na mnie czeka... i niestety jeszcze poczeka...
Miały być z tego dwa osobne posty, ale po prostu nie miałam czasu na publikację - mój mały Szkrab skończył 3 miesiące i wymaga coraz więcej uwagi :)
Mała dygresja: Kruszyna wymaga także coraz częstszej zmiany ubranek, bo jesteśmy na etapie intensywnego ślinienia się... ciuszki Ewuni są w ślinie, całe jej łapki, ja jestem w ślinie, i rękawy moich bluzek i każda część garderoby kogokolwiek kto weźmie ją na ręce :D zwykła codzienna czynność taka jak pranie nabiera zupełnie innego wymiaru przy małym bobasie; choć i tak nie powinnam narzekać - gorzej jak ubranka obrywają siusiu albo kupką ;)
Dziękuję za wszystkie Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze :)
Miło mi powiedzieć, że projekt z Wieżą Eiffla z ostatniego posta - przybornik i zakładka - otrzymały wyróżnienie w postaci nagrody w wyzwaniu Art Piaskownicy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




